Browsed by
Tag: estonian gloves

Lex Szyszko, wycinka drzew i rękawiczki estońskie (Estonian lace gloves)

Lex Szyszko, wycinka drzew i rękawiczki estońskie (Estonian lace gloves)

Mieszkam na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, ok. 10 km. od centrum Warszawy. Mam stary dom wśród drzew, obłoków, kwiatów… Nie słychać wielkiego miasta, nie ma smrodu spalin, hałasu i wielkomiejskiej dżungli. Mam dom na skraju lasu, który jest cząstką wielkiej, prastarej puszczy mazowieckiej. Ten kompleks leśny pełni funkcję filtra powietrza dla stolicy, ale nikt na to nie zwraca uwagi. Szkoda. Skupię się więc na funkcji związanej z zachowaniem bogactwa przyrodniczego tego terenu. Warszawa to symbol wielkomiejskiego pędu po dobrobyt. Kojarzymy ją z „Mordorem” (tak nazywamy miejsce, gdzie zapominamy o przyjemnościach a skupiamy się na pomnażaniu majątku), wieżowcami i ludźmi pędzącymi w obłędzie do pracy. Piękno przyrody jest niezauważalne, nie mamy ani czasu, ani chęci podziwiać kwiatki, drzewka, ptaszki. Jesteśmy tak zapędzeni, że nie zauważamy, że zaczynamy się dusić. Umieramy, odchodzimy w niebyt. A jeśli dotrze do nas myśl, że chcemy wolności i radości  to pragniemy wyrwać się, pojechać daleko aby odpocząć, wyczyścić życiowe dyski. Zapewniam, są miejsca w Warszawie, które mogą konkurować z najpiękniejszymi zielonymi zakątkami w Polsce.

Moja dzielnica jest  położona na skraju Warszawy, w oddali od  dużych osiedli.  Gospodarczo niewiele się tutaj dzieje, nie ma wielkich inwestycji, tutaj się odpoczywa. I tworzy! Jacek Kaczmarski, Agnieszka Osiecka, Gałczyński, Tuwim… oj, jest i było ich wielu… Kochamy tą naszą małą Ojczyznę, na szczęście zapomnianą przez władze! Dobrze, bo już się boję, że pan minister Gliński zaopiekuje się naszą elektrownią i tak , jak w przypadku  Willi Granzowa – najpierw ją zburzy aby potem odbudować, tak jak sobie zaprojektuje deweloper…. A takich perełek jest w mojej okolicy wiele. Kiedyś o nich napiszę.

Wśród lasów stoją nasze domki – mniejsze, większe, mamy nawet  pałacyki, wspomnienia po dawnych, pięknych czasach. Nie patrzymy na zagarek, żyjemy tak,  jakby czas się zatrzymał. Dziwne, bo to przecież Warszawa. Ale inna Warszawa, w tamtej pracujemy, tutaj żyjemy, tworzymy, bawimy się, regenerujemy … Chcemy, aby nie niszczono nam pięknych dębowo- sosnowo-lipowych lasów, aby nasze łosie i dziki nie musiały opuszczać swoich legowisk i wędrować wprost pod lufy snajperów pana Szyszki…

Jestem człowiekiem pokoju, nie lubię wojen. Są jednak chwile, gdy w furię się zmieniam i atakuję  z taką pasją, jak pasterz na stado wilków. Z czym walczę? Z tym!

 

Drzewa padają jak łzy anioła, siepacze się cieszą… Tu będzie betonik, tam kosteczka, zniszczmy wszystkie drzewa! Nie będzie będzie ładnie, ale interes się kręci….portfele będą pełne judaszowych srebrników. Cóż, władza ma swoje prawa i korzyści. Niech mi ktoś wyjaśni zasadność wycinki drzew w miejscu, gdzie nikomu nie przeszkadzają. Za to że stoją taka kara?

Wycięte drzewa pamiętały czasy, gdy warszawiacy przyjeżdżali tutaj leczyć zniszczone płuca, odpoczywać od zgiełku wielkiego miasta… Winne! Winne! Winne!

Wiem, działki w Warszawie są drogie, ale to nie jest powód, aby pan minister dewastował to, co bezbronna przyroda nam ofiarowała za darmo… Rozpacz! Jeszcze taki drobiazg, rozprawiono się z nimi w okresie lęgowym ptaków, smutne. I smutna jest jeszcze bezbronność, bo nikt nie ma prawa krzyczeć. Można wezwać policję, która nie przyjedzie… bo nie warto, to tylko drzewa. Jest w Falenicy pałacyk „Mon Plaisi”r ( „moja przyjemność”),  stąd po wybuchu wojny prezydent Ignacy Mościcki wygłosił swoje ostatnie przemówienie do narodu… ciekawe, co by teraz powiedział… Nie poznałby miejsca, gdzie przed wojną popijał szampana z kryształowego kieliszka . Boli!

Uspokaja mnie dzierganie. To chęć wyżycia się, gdy czuję się bezbronna. Bo z kim walczyć? Z kimś, kto nie ma pojęcia co to jest dobro, piękno, szlachetność… Przegram, jak zawsze. Już lepiej rękawiczki zrobię, to potrafię. Nie umiem tak wrzeszczeć, aby w głowie pana Szyszki nastąpiła zmiana i żeby pojawiła się odrobina refleksji, że po nas  coś musi pozostać. Ciekawe, co pozostanie po nim. Pustynia?

Widok z mojego okna, tutaj nie było pana ministra, nie widać „dobrej zmiany”… jeszcze…

 

A rękawiczki? No właśnie. Estońskie wzory, ażurowe, cieniutkie. Idealne na raut w willi Granzowa, tylko willi już nie ma.