Browsed by
Kategoria: Polskie rękodzieło Polish handicraft

Koronkowe mitenki szydełkiem – kwiatkiem zdobione.

Koronkowe mitenki szydełkiem – kwiatkiem zdobione.

Całe szczęście święta minęły i można powrócić do normalności. Już nie interesuje mnie gotowanie i mogę skupić się na pracy i na tym, co mi sprawia największą przyjemność – czyli komponuję nowe kreacje.

Zobaczcie, jak mi nieźle idzie… Znajomi w realu zniechęcają mnie do wstawiania takich fotek. Twierdzą, że nijak są do mnie niepodobne. Patrycja wręcz zamach szykowała, próbując zdobyć kody do strony. Planowała mój wizerunek ujawnić. Nie udało się. Myślę, że ja prędzej jej wizerunek ujawnię, niż się sama zdemaskuję. A byłoby co ujawniać. Na przykład moment, kiedy moja koleżanka polowała na ptaka… Podczas Wielkiego Piątku para gołębi zdecydowała się założyć gniazdo nad wejściem do mojego domu. Wybrały sobie portyk – kolumienki podtrzymują daszek pod którym jest spokojnie, cieplutko i miło. Nikt im miał nie przeszkadzać w prokreacji… Pomyliły się, zły termin wybrały. W święta jest zawsze spory ruch. Jak ktoś chciał wejść do domu ptaszki wyfruwały przestraszone, ale nie zapominały, aby intruza fekaliami potraktować. Nie było to przyjemne…. Pierwsza zastała trafiona właśnie Patrycja… I to ona rozpoczęła akcję pozbycia się ptaków, aby można było bezpiecznie do domu wejść i spokojnie świętować. Ale gołębie chyba przeszkolone były.

wykształcony gołąb

Nie można było ich spod daszku na stałe wykurzyć. Przy wejściu do domu Pati zainstalowała element obronny – szczotę ogrodową. Gdy ktoś zadzwonił do furtki, gnała jak szalona z drągiem w dłoni i gołąbki straszyła, aby niespodziewanego prezentu na wizytowym ubranku przybysza nie pozostawiły… Nieskutecznie. One nawet w stresie celnie udowadniały, kto sprytniejszy. Zrobiły swoje, pohuśtały się na drucie i spokojnie wracały, aby budowę gniazdka kontynuować. W chwili wolnej od walki, Pati przy stole siedziała i tłumaczyła proces prokreacji gołębia – od gniazdka, jajeczek, pisklaków do momentu oswobodzenia zaankenktowanego terytorium. Wyglądało to smutno.  Oczami wyobraźni widziałam swój front domu w ptasich odchodach z pisklakami w tle… Aby wykurzyć ptaki Pati wpadała na coraz lepsze pomysły. Pierwszy – wypożyczenie „zbrodniarza” , drugi – umieszczenie na dachu Komputera (dla niewtajemniczonych – mojego psa). „A najlepiej by było ją tam postawić na stałe, aby za stracha robiła” stwierdziła, patrząc na mnie. I ta ostatnia opcja była podobno najlepsza…

Smutne, na szczęście przy stole siedział Kuba i z niepokojem zerkał na Patrycję. Zna ja od lat i wie, czego można się po niej spodziewać… Już mnie widział na dachu razem ze zbrodniarzem, Komputerem i szczotką w dłoni… Spokojnie odłączył głośniki od sprzętu grającego, coś pokombinował w komputerze. Głośniki umieścił na półeczce po daszkiem i … mieliśmy sokoła, przynajmniej jego wojownicze okrzyki. Głośne. Bardzo głośne… sąsiedzi też je słyszeli… Jakie skuteczne były te wrzaski! Żadnego ptaszka w najbliższej okolicy nie było! Moich sublokatorów pod dachem też! Odfrunęły porzucając przytulne gniazdko. Natomiast my… oj, tego też do miłych wrażeń nie mogę zaliczyć. Siedzieliśmy przy stole, ale towarzyszył nam wrzask głodnego sokola. Przykre, ale to była lepsza alternatywa od tej, która planowała dla mnie Patrycja.

Święta to już wspomnienie, ale bałagan, jaki po nich pozostał wspomnieniem nie jest. To fakt. Konkluzja – sprzątanie gruntowne powinniśmy planować po świętach, a nie przed świętami. Co mi z tego, że Oksana cacuszko z domu zrobiła, jak teraz mam wszystko tak, jak było przed sprzątaniem. Praca wykonana . efektów brak…

Ale rękawiczki zrobiłam. Koronkowe mitenki z paluszkami . Nie lubię mitenek bez palca, są niewygodne, ściągają się. Te z paluszkami robi się trudniej, ale warto. Mitenki zrobione na drutach to żaden problem. Szydełko jest bardziej skomplikowane. Trzeba liczyć, a z tym od dawna mam problem. Szczególnie, że utrudniłam sobie pracę. Wybrałam nici cienkie, idealne do szycia, ale niespecjalnie dobre dla szydełka. Robiło się kiepsko, ale wyszły idealne na wieczorne spotkania pod parasolem, bo wiosny raczej nie widać.

Miejmy nadzieje, że wiosna sobie o nas przypomni. Liczę na to! Nie ma to jak wiosenne imprezy. Cieplutko, noce krótkie, ale jakie cudowne. I ten zapach jaśminu… Oj, rozmarzyłam się.

I gdzie sprawiedliwość? Tam tak pięknie,  u mnie leje…

Koronka koniakowska (Koniakow lace) – polujemy na zbrodniarza

Koronka koniakowska (Koniakow lace) – polujemy na zbrodniarza

Uwielbiam koty! Ale z jednym mam problem – z kotem sąsiadów. Znam kocią naturę, ich zdolności i umiejętności, ale ten kocur  jest jednostka wybitną i to w każdej dyscyplinie. Kot ma prawdopodobnie 7 żyć i  podejrzewam, że w którymś z poprzednich  wcieleń właśnie tego osobnika widział  Pablo Picasso i tak go  namalował.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Koniakowska koronka (Koniakow Flower Lace), kwiatek, jak zrobić – perfekcja trudna do osiągnięcia, ale … damy radę

Koniakowska koronka (Koniakow Flower Lace), kwiatek, jak zrobić – perfekcja trudna do osiągnięcia, ale … damy radę

Od kilku dni cierpię. Strasznie cierpię. Ból zęba przypomniał mi, że dentysta to człowiek, z którym trzeba się spotkać. Znalazłam klinikę, a raczej Patrycja ją znalazła, bo ja byłam skłonna poczekać, aż ból ustąpi bez pomocy specjalisty. Niestety, nie chciał. Pati zaciągnęła mnie siłą do odpowiedniej kliniki, uprzedzając personel, że z wariatem będą mieli do czynienia. Pan stomatolog zerknął na mnie i już wiedział, że nie będzie lekko. Uśmiechnął się i stwierdził, że jeszcze nikt mu na fotelu nie umarł. Pewnie, ale to nie znaczy, że ja tego nie dokonam. Zawsze może być pierwszy raz. I ten uśmieszek pielęgniarki, znam to… To nie jej ząb. Już miałam propozycję, abyśmy się z doktorem zamienili miejscami, on na fotel, a ja w nogi, ale Patrycja stała na straży po drugiej stronie drzwi.  Zasiadłam więc w fotelu i taka byłam zestresowana, że nawet nie zauważyłam, jak mi zęba wyrwał. Koniec, mój biedny ząbek mądrości w koszu wylądował, a ja teraz cierpię już nie z powodu bólu a straty. Emocjonalnie rozdarta jestem. W takim przypadku co jest dobre? Oczywiście, coś trudnego, co mnie tak zajmie, że o zębie zapomnę.

Przygotowałam się. Warsztat koronczarek z Koniakowa rozpracować trzeba. To, co będzie potrzebne mamy na fotce

przybory potrzebne do wykonania koronki koniakowskiej – kordonek 80 DMC, nożyczki, szydełko 0.6 mm., patyczek.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Koronka teneryfa, jak zrobić

Koronka teneryfa, jak zrobić

Ale mnie zauroczyło. Pisałam na temat koronek koniakowskich Koniaków , w opisie pojawił się niepotrzebny element – koronka teneryfa. Wiedziałam, że takie cudo istnieje, wielokrotnie ją podziwiałam. Nazwa teneryfa nic mi nie mówi, no może poza plażą, leżakiem i hotelem all-inclusive. I basenem. Kanary, jak Kanary – nudne, a koronka jest piękna, efektowna. Rozpoczęłam analizę, czy trudno by było ją zrobić. Prześledziłam wiele materiałów i doszłam do wniosku, że trzeba podjąć wyzwanie i ją wykonać. Postanowione,  ale żeby od razu za igłę  chwytać i węzełki wyszywać? Tego się nie spodziewałam. Przecież leniwa jestem z natury i raczej nieskłonna do poważnych wyzwań.

Teneryfa – Jest to koronka wyszywana igłą na siatkowym podłożu. Posiada charakterystyczne, ażurowe, wypukłe wzory. Jak to  prosto brzmi, szczególnie słowo – siatka. Problemem  mogą być ażurowe, wypukłe wzory. Uchwycić ich finezję, urok, wyrazistość. To może się nie udać. Ale ktoś je stworzył, więc… nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia. Muszę przynajmniej spróbować!

Czytaj dalej Czytaj dalej

Koronka koniakowska (Koniaków lace), nasze dobro narodowe i co z nią można zrobić

Koronka koniakowska (Koniaków lace), nasze dobro narodowe i co z nią można zrobić

Polskie rękodzieło to moja pasja. Nie zawsze mam czas, aby pasje w życie wprowadzać, pasją się delektuję, dozuję, trzymam na specjalne okazje. Wczoraj się tak zdenerwowałam, że musiałam się wyżyć. A najlepiej wyżywam się albo na spacerze z psem, albo właśnie  w okowach rękodzieła. Co mnie wkurzyło? Telewizja! Reklamy. Stoi dama przed kamerą, podobno aktorka, wdzięczy się, oko do mnie puszcza i mówi namiętnym głosem „Ja, używam…” (nie powiem o czym gadała – reklamy robić nie chcę). A co mnie to obchodzi? Jaki wpływ ma to, co ona używa na moje życie i moje decyzje? Bzdura! Jej sprawa, mnie nie dotyczy! I co tu reklamować? Prymitywna reklama, bez adresata, do mnie nie trafiła. Ale tak mnie wkurzyła, że musiałam odreagować. Telewizora dzisiaj unikam, bo takich wskazówek może być więcej, a to zakłóca moje poczucie wartości.

Czytaj dalej Czytaj dalej

Polish knitting – Polish handcraft – Polacy nie gęsi i swoje rękodzieło mają

Polish knitting – Polish handcraft – Polacy nie gęsi i swoje rękodzieło mają

Zaczęło się niewinnie. Ucieszyłam się z dużej ilości życzeń świątecznych. Fajnie, że ludzie pamiętają. Przynajmniej raz w roku się odzywają, miło. Z rozrzewnieniem wczytywałam się w treść, przypominałam sobie ciekawostki z naszych spotkań w realu. Czasy takie durne, że łatwiej jest klikać w klawiaturę, niż organizować spotkanie. Niby wszystko o sobie wiemy, ale spotykamy się nieczęsto. namiętnie natomiast piszemy e-maile. Szybko, sprawnie, bez zobowiązań, najprościej. Trudno zreszta organizować imprezę z kimś, kto aktualnie przebywa w Stanach, w Brazylii, czy innym odległym zakątku świata. Rozproszyliśmy się, ale miło, że o sobie pamiętamy i  życzymy sobie tego, co i sobie chcielibyśmy pożyczyć.
Wiele osób z kręgów robótkowych również przysłało mi serdeczne uściski i pozdrowienia. Dziękuję. Dzięki internetowi świat jest maleńki, możemy wymieniać informacje, możemy się chwalić naszymi pracami, nie jesteśmy anonimowi. Nasze prace krążą po świecie i cieszymy się, gdy ktoś nas chwali, pisze, że to co stworzyliśmy jest piękne. Miłe słowa łechcą moją próżność.

Czytaj dalej Czytaj dalej