Rękawiczki na drutach i zamek nad Loarą

Rękawiczki na drutach i zamek nad Loarą

Rozkoszna jesienna aura – leje. Siedzimy z Pati  w wygodnych fotelach, pijemy kawkę i dziergamy rękawiczki. Dokładnie – ja dziergam, Pati siedzi i pilnuje, aby mnie nic od tego dziergania nie odciągnęło. Zimno się zrobiło, czapki, które zrobiłam (tutaj) Patrycja z wdziękiem prezentuje, ale w łapy jej zimno. Spacer w czapce i bez rękawiczek? Nie do zaakceptowania! Pati musi mieć zestaw. Przybiegła rano, rozkazała dzierganie, teraz bawi mnie rozmową.

„Wiesz, słyszałam, że pałac jest do kupienia”. Spojrzałam na nią z zachwytem. To rozumiem. Pałac ważna sprawa i niezbędna. Co tam takie domki, jakie posiadamy. Skromniuśkie, malutkie, mizerniutkie. Pałac to pałac. Mnie na żaden nie stać, ale jak Pati ma ochotę – niech kupuje! Jej dom jest piękny, ale mój faktycznie, mógł by  być lepszy. Muszę się tylko dowiedzieć szczegółów. Jak połączymy siły, to kto wie? Przez moment widziałam siebie w pałacowych komnatach. Siedzę na szezlongu, filiżankę trzymam w dłoni, leniwie zerkam, jak służba czyści perskie dywany  upaplane przez moją wierną psinę (Komputera). W drzwiach stoi p. Rozenek w stroju gosposi, za nią, w kucharskim fartuchu Magda Gessler… Czas wydać dyspozycje, dzisiejszy bal musi być wspaniały…

„Château de Menars” – zabrzmiało skromnie, ale pode mną nogi się ugięły. Nad Loarą jest mnóstwo takich posiadłości, ale Pałac w Menars? Coś o nim wiedziałam, barokowa perełka, niedostępna dla zwiedzających.  Aktualnie posiadłość Edmonda Baysariego, libańskiego bogacza, który pałacyk wziął w posiadanie za 100 mln. dolarów.  W aktach własności jest nazwisko Madame de Pompadour, metresy Ludwika XV. Kochała ten domek… Druty mi z dłoni wypadły, szybki bieg do źródła wiedzy, chwila rozmowy z Googlem i mam:

Jak tam cudnie. Już tam spaceruję, podziwiam kunszt zdobień, sprawdzam, węszę, szukam śladów Jeanne Antoinette Poisson (Madame de Pompadour). Powiedziała kiedyś   „aprés nous le déluge” (po nas powódź), więc trzeba żyć radośnie, rozkoszować się każdym dniem. Więc żyła, jak chciała. Doskonale wykształcona, piękna, mądra, ambitna, wesoła, czarująca faworyta króla Francji. O niej napisano wiersz, była jak róża, która tak szybko zwiędła…

„Motylom barwy zabrały tęczowe,
Kwiatom woń wzięły, gołębicom loty,
Więc z gracją bogiń splatały gawoty,
Dla Króla-Słońce — róże jednodniowe”
(K. Zawistowska)

Spojrzałam na Patrycję. Gdy ja rozkoszowałam się francuskim rokokiem, zwiedzałam cudne komnaty, wąchałam kwiaty,  ona sceptycznie zerkała na rozpoczętą robótkę… „Bierz się do roboty! Ten Pałac nie dla nas!”. Posmutniałam. A gdyby tak spieniężyć nasze domy, domy naszych znajomych, i krewnych… może by wystarczyło? Albercik ma zamiar kupić autko, niepotrzebny wydatek, stare jest całkiem dobre. A tam niedaleko, jest grób Leonarda da Vinci, można by świeczki zapalać podczas spacerów.

„Nawet o tym nie myśl, 200 tysięcy metrów kwadratowych, 118 akrów ogrodów, komu to potrzebne?”. Chciałam wrzasnąć „mnie!”, ale Pati miała rację. Ten domek nie dla mnie. Niech już tam będzie filia Ermitażu, albo dacza bogacza z Rosji, trudno… Jakoś to przeżyję… Nie stać mnie, choć przez chwilkę tam byłam, szkoda, że tak krótko.

A rękawiczki zrobiłam, proszę. Do czapki pasują. Śliczna wełna z włoskich owiec (Trentino wool), wzory identyczne, jak na czapce. Skromnie, idealnie dla Patrycji. Brakuje barokowych zdobień, ale Patrycja w baroku źle się czuje. Zamku nie chce kupić, to zdobień nie będzie. Niech się cieszy, że rękawiczki mają 5 palców, idealnie wypracowany kciuk. Mogłam zrobić bez paluszków, wsuwane, takie kieszonki na łapy, prościutkie.  To by była zemsta. Za pałac.

Ale co one mają wspólnego z pałacem? Nic. I to jest smutne. Żal, nie można mieć wszystkiego. Oj, taki pałacyk by się przydał 🙂

11 thoughts on “Rękawiczki na drutach i zamek nad Loarą

  1. Cudowny komplet w jedynie słusznych kolorach!
    A o pałacu marzyłam jak miałam 20 lat.
    Dzisiaj chce domek drewniany, koniecznie z pracownia przestronna na poddaszu z oknami w suficie (dużo światła) w urokliwej okolicy.
    Serdeczności moc!

    1. Zapraszam do Falenicy, domki wprawdzie nie drewniane, ale z poddaszem (mam tam taki bałagan, że lepiej, aby tego światła tam nie było :). Przyznasz jednak, że Pałac też by się przydał, jakby ten domek się znudził, to hyc nad Loarę… Pospacerować, pozachwycać się czasem minionym.
      Uściski

  2. Zamek bym chciała nawet, ale bezwarunkowo z całą obsługą, inaczej to po co mi on. A rękawiczki… i czapka… to już zupełnie inna sprawa, ubierałabym sama:). Przepiękne.
    Czy nitki z drugiego i trzeciego koloru są sobie w środku, czy jakoś je podszywasz? Bo jak kiedyś coś w tym stylu robiłam, to wiecznie potem zaczepiałam palcami…

  3. Kupić zamek, z taką historią..no cóż,kto bogatemu zabroni. Tylko czemu ja takich ludzi nie znam ?
    Jednak pomarzyc można zawsze 🙂
    Rękawiczki super, fajny komplet wyszedł.
    O następne do drugiej czapki Patrycja nie grymasi?

  4. hahah szkoda, że się nie zdecydowałyście – mogłabym się przyłączyć, co nieco sprzedać i w jakimś skrzydle wschodnio-południowym (słoneczko lubię) mieszkanko sobie w kilku pokoikach z tych kilkuset wymościć 😀
    Rękawiczki cudne – w komplecie z czapką idealne – ach jak ja zazdroszczę tej Twojej Pati 😀 :)))0
    Kisses Kochana – Margot :)))

  5. Margot, ja cały czas usiłuję ją do tego pomysłu przekonać. Nie daje rady 🙁 … Ale może kiedyś…
    Skrzydło wschodnio- południowe Twoje!
    Bardzo się cieszę, bo tak genialnej stylistki mi brakuje. I nad Pati trzeba popracować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *