Nastrojowa jesień i rękawiczki na drutach

Nastrojowa jesień i rękawiczki na drutach

Smutno za oknem, liście spadają  z drzew. Widziałam wczoraj klucz dzikich gęsi. Dostojny, piękny, idealny. Zygzak na szarym niebie. Miałam łzy w oczach. Ptaki żałośnie skrzeczały. Pożegnalna gęsia aria, smutna, kasandryczna, posępna, przed nimi długa droga. Myślę, że z żalem wspominały wspaniałe, letnie harce w cieplutkim mazowieckim stawie. I słońce i zapach pól po zachodzie słońca.

Nie lubię, gdy coś się kończy, nie lubię złych zmian („dobrych ” też nie nie kocham). Nie lubię jesieni, smutku, przemijania. Nie chodzi o datę w kalendarzu, to nie jest problem. Czasu nie da się oszukać, trybiki zegara delikatnie przesuwają wskazówki. Problemem jest metamorfoza, zmiana, transformacja z dobrego na gorsze. Z żalem spoglądam na ogród, który powoli pokrywa się całunem grozy, giną barwy, z bólem grabię zaschnięte liście… A było tak pięknie… Czekam na wiosnę!

Nostalgia to moje drugie imię. Moje przygnębienie próbuje rozładować Piotr. Biega po smutnej Warszawie i strzela fotki. Piękne zdjęcia teoretycznie powinny mnie wprawić w doskonały nastrój. Porażka. Obrazki skutecznie utrwalają moje beznadziejne poczucie przemijania. Ostatnie fotografie są cudne. Ogromna doza wsparcia – nie dość, że nostalgia mnie dręczy, to jeszcze dopadła mnie melancholia… Piotr ma we krwi to samo co ja – beznadziejną wrażliwości i skłonność do depresji….

Kochane Łazienki nocą. Pięknie, prawda?

Czy może być coś bardziej smutnego? Samotny Chopin, samotny Pałac i noc… Beznadzieja!

Jeśli ktoś myśli, że to koniec smutku, jest w błędzie. Jest jeszcze  Pete Seeger  i jego   „Where have all the flowers gone” .

Inspiracją tej pieśni  była piękna ukraińska kołysanka z „Cichego Dona” Szołochowa „Товчу, товчу мак” Pete na jej podstawie stworzył arcydzieło pacyfizmu. Cały świat się rozśpiewał  protestując przeciwko wojnie. Jesienią, przed Wszystkimi Świętymi pieśń ta katuje moją duszę. Nawet jej nie słucham, ona jest we mnie… Tkwi w sercu jak drzazga. „Where have all the flowers gone? – long time passing”   („Gdzie podziały się wszystkie kwiaty? Dawno przeminęły”). Spoglądam przez okno i co widzę? Kwiatów brak! Gdzie są dziewczyny z młodych lat? Nie ma ich obok mnie! Chłopcy z młodości to teraz stateczni panowie. Już nie skaczemy przez ogień, żal. Oj, smutek straszny…  I jeszcze zakończenie” Where have all the graveyards gone? – covered with flowers every one” („Gdzie podziały się wszystkie cmentarze? Pokryte kwiatami wszystkie”).

Już wiem, dokąd wywędrowały kwiaty z mojego ogródka. Są na cmentarzu wspomnień. Wcale mi nie ulżyło. Ostatnio zakochałam się w irlandzkiej wersji tej pieśni. Inne wykonanie ( tutaj. ), ale problem ten sam. Słysząc tą pieśń płaczę, jest ponadczasowa, zmusza do refleksji. Dla mnie to nie tylko protest song, to dzieło o przemijaniu. Polska wersja tej pieśni jakoś mnie nie wzrusza. Jest zbyt wyraźna, jednostronna, piękna, ale w muzyce szukam znaków zapytania, niedomówień, abym mogła tworzyć swój jednostronny ból. Mam ochotę napisać jeszcze jeden werset – końcowy. Że nadzieja nie umiera, jest jak kwiat, odrodzi się na wiosnę. A ja? No cóż, pogadamy gdy śniegi stopnieją.

Aktualnie jestem w fazie rękawiczek. Zimno się zrobiło. Muszę jakoś dotrwać do wiosny… Cieniutka włóczka, jak mgiełka, dokładnie taka sama, jak teraz nad Warszawą. Czerń i odrobina bieli. Szkocka kratka na mankiecie, klin na kciuk, druty 1.5 mm. Fajna zabawa, tak mnie wciągnęło ich dzierganie, że na chwilę zapomniałam o jesieni. Przypomniał mi o niej Komputer ( dla niezorientowanych – mój pies). Łasi się, prosi, chodźmy w krzaki, mam tam sprawę do załatwienia, please…!

20 thoughts on “Nastrojowa jesień i rękawiczki na drutach

  1. Mgła. Otula, wytłumia, zmniejsza świat. Rozmywa krawędzie. Łagodzi. Ale też ogranicza zaufanie. Widać mniej. Nie tylko nie wiadomo, co jest za zakrętem; drzewo na poboczu ledwo widać. Człowiek… również zamglony? Kain Kainowi czy Abel Ablom, a może bez zmian, po biblijnemu?? Nienawiść i gniew z wiarą i nadzieją jedną ścieżką idą? Tłok na ścieżce, spotyka się niemożliwe z nierealnym. I Baczyński z Turnauem (wiersz i muzyka) choć pokolenie ich dzieli??? przy założeniu, że pokolenie = 30 lat.
    „Liście opadły. Wrócą liście
    i modlitewne łuki gór,
    przeminą ludzie w nienawiści,
    zostanie trzepot ptasich piór. ”
    K.K. Baczyński i G. Turnau.
    https://www.youtube.com/watch?v=YucAW9JmcbI
    Z jesiennymi pozdrowieniami. <3

    1. „nie płacz kochana” – Tosia, Ty mnie zawsze do pionu sprowadzisz. Ja tylko ten niedźwiedzi pomruk słyszę… Jesień Baczyńskiego to nie moja jesień. Na prozę zerkam i co widzę – nicość i smutek, więcej czerni , mniej bieli. W kompozycji wychodzi szarość. W dół lecę i poproszę o inny zestaw. Może coś z Tuwima
      Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
      Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
      Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
      A na deser – tort z wietrzyka w księżycowym blasku

      1. Boś się rozpaździerniczyła, Klaro; niczym świat, dzisiejszy dzień i ja też. Zawsze są negatywy i pozytywy. Deszcz moczy skrzydła ptasie, zabiera kolory liściom, wygrywa jesień w rynnach… ale pozwala stygnąć herbacie, lenić się i niespiesznie myśleć o wczorajszym lub jutrzejszym. Jutro październik rozmigocze się złotem i czerwienią. Zachwyci i oszołomi. Jeszcze raz. 😀 Dołuje mnie listopad, wtedy staję się nielotem. Potrzebuję łaciatego futerka do ogrzania duszy. Zwłaszcza w dni za krótkie jak… nitka do haftu. Wiadomo, że ta zawsze kończy się za szybko, 3 cm braknie żeby nie wiem jak długa była.
        Buź olbrzymi.

        1. „dzisiaj odczuwam w mym sercu
          jak drży gwiazd jasność ulotna
          i białe są kwiaty róż,
          tak białe jak moja rozpacz ”
          Wprawdzie to Chojnacki, ale z właściwym sobie wdziękiem :), podpisuję się pod tym…
          Nie chcę też listopada! Odwiedzić groby z uśmiechem? Przecież i tak ich pamiętam i wspominam… Może pójdę na Powązki, do Czajki. umarła samotna, a taka była piękna…
          Tosia, buziaki, masz duszę rozchwianą jak ja…

          1. Jako Słowianka z baby prababy zapraszam bliskich i dalekich przodków na ucztę zapaloną świecą w oknie, by duch przodka znalazł drogę do domu. To jest Ich dzień. Pamięci, wspomnień, spotkania z następnymi pokoleniami. Rzeczą żyjących jest dobra pamięć, uśmiech zamiast łez. Słowiańskie Dziady nie były smutne. No bo jak może być smutne spotkanie z dawno niewidzianymi? Wzajemnie obdarzamy się dobrą energią i miłością.
            Następne spotkanie z przodkami w wigilię! Dziady Zimowe. Współcześnie mniejszy nacisk kładziemy na związki plemienne i wspomnienia, większy na ucztę/wieczerzę… nie chrześcijańską w tradycji. Wpisuję się rozchwianą duszą w słowiańską pamięć.
            Na jesienne smutki (i wiosenną radość) – Gałczyński.

      1. Przestanę oszomić jak się zestarzeję. Psychicznie. 😀 Oby jak najpóźniej. Kawałek młodości mi się należy! Ostatek, reszteczka!!
        Rękawiczki (i inne dzieła) jak zwykle piękne. Listopad też mnie kusi, wystawia szydła i rzuca kłębkami. Może, może…..

        1. Tosia, my z kręgu tych pokręconych jesteśmy. Całe szczęście, że nas tak wiele… Spotkałam na cmentarzu staruszkę, z Syberii do kraju przodków powróciła. Zaśpiewała mi pieśń Polaków na Syberii – po rosyjsku. Martwiła się, że tutaj grobów nie ma, zostały tam, na wschodzie. A ona będzie już tutaj pochowana, sama… Cieszyła się, że będzie u siebie, żal, że będzie jak kołek w płocie. Polka, ale nie do końca. Bez metryczki, bez rodziny, żal

  2. Czyżby jesienna chandra? Przydałaby sie dobra odtrutka. Fakt,że listopad już za rogiem i często jest ponury, deszczowy i zimny. Ale wtedy bezkarnie piję gorącą czekoladę z piankami, leżąc pod ciepłym kocem z ciekawą ksiażką lub jakąś szydełkową robótką i oglądam stare filmy nawet te z deszczem
    :)https://www.youtube.com/watch?v=oNBM4z8yktI
    Czy słuchałaś kiedyś jak deszcz gra w rynnach i dzwoni na szybach ?
    „A ja?
    A ja chodzę i niestraszna mi wichura ani ulewa,
    Ani piorun, który trafił obok drzewa,
    słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa. ”
    Gorące usciski:)

  3. No i było słuchać tego utworu? Poryczałam się i tyle. Chociaż paradoksalnie jakby trochę lżej na duszy. Tyle już przeminęło i kwiatów, i jesiennych ulubionych mgieł, i złotych liści…. i miłości. Zapalam im światełka i …. przez te kilka dni nie uciekam od myśli o moich chłopcach.

    1. Eluniu, podobno łzy leczą duszę. Ja nie lubię spotkań rodzinnych na cmentarzach… Wnikliwe spojrzenia, uśmieszki.. Kto będzie następny?
      Oby nie ja!
      1 listopada powędruje na groby poetów… Oczyszczę duszę! A potem na bal!

  4. Oj Dziewczyny !!! Przygarnijcie !!! Jestem równie nieszczęśliwa jesienią jak Wy – i tak jak piszesz, nie dlatego, że upływa czas – wszak wiosną również upływa, ale dlatego, że to przemijanie tak boleśnie widać.
    Rękawiczki przepiękne – ale to przecież nic nowego !!!! Twoje dzieła sztuki będą dla mnie zawsze dziełami sztuki, cokolwiek tam sobie dziergasz !!!
    Mocno ściskam – kisses – Margot :))
    P.S.
    Kochana ja chyba nie jestem na żadnym p.w. 🙁 W sprawie, o którą pytałam – to może być cokolwiek :)))) Dzięki za odpowiedź :))))

    1. Margot, ja też, jak Ostatek przygarniam Ciebie. Czuj się przygarnięta. Nie wiem tylko, czy to Ciebie uszczęśliwi. Z jednej strony jędza, a z drugiej Anioł…
      Wyjaśniam: Jędza to ja, Aniołem jest Ostatek…

  5. Mogę przygarnąć na cudzym terenie?? Mogę, Klara pozwoli jako książkowy przykład tolerancji.
    Dziś jesień jest piękna. Słońce i prawie gołe drzewa. Chce się żyć! Heklówki ostrzyć, drutami wywijać. Żal, że nie ma kota, który pobawiłby się kłębuszkiem lub uciekał z kawałkiem robótki w pyszczku. Ech, nie można mieć wszystkiego.
    Z pozdrowieniami. 😀

    1. Tosia, przygarniaj! Margot jest super! Nasza krew, miła, grzeczna i taka piękna :). Ona ze świata mody, więc bardzo przydatna 🙂
      Całuski i Uściski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *