Szale estońskie – jak zrobić, uwagi i problemy

Szale estońskie – jak zrobić, uwagi i problemy

Szal estoński – jak zrobić

Szal skończony! Jest piękny! Milutki, zwiewny, delikatny. Nie było łatwo. Ilość wzorów ażurowych, oczka łapane raz z jednej, raz z drugiej strony, nieregularność powtarzania motywów, śliska włóczka, spadające oczka… Oj, działo się…. Najgorsze było liczenie oczek. Trzeba było przeliczać, czy gdzieś nie umknęło mi jedno, albo czy narzut zrobiłam, czy też o nim zapomniałam. W pewnym momencie miałam pomysł – odłożę robótkę na momencik, na chwilkę, na dwa tygodnie i potem do niej powrócę. Znam siebie. Na strychu mam kilka prac, które spokojnie czekają, aż twórcza wena powróci. I jakoś nie powraca. Babcia zawsze mi mówiła, dokończ jedno, potem sobie planuj dalsze prace. Tyle teoria, praktyka okazuje się inna. Zaczynam i nie kończę. Tym razem postanowiłam, że nie polegnę i szal będzie zrobiony.

Nie mam talentu wokalnego, ale wymyśłiłam metodę, aby zapamiętać wzór, który robię. Dwa razem na prawo, trzy prawe, narzut, trzy prawe, dwa razem na lewo…..  powtarzać w rytmie na dwa. I to szybko, żeby się zgadzało. I żeby głupich myśli podczas dziergania nie było. Bo te namolnie mnie męczyły i od pracy odciągały.

Zrobienie szala estońskiego to zadanie dla wprawnych rękodzielniczek. Praca jest ambitna, potrzebna jest wprawa w łapaniu oczek i opanowanie techniki. To co pisałam w poprzednim poście na temat małego bąbelka okazało się w praktyce bardzo trudne.

Oczka owijamy w ten sposób – prawe, lewe, prawe lewe….prawe. Tych owiniętych oczek jest 11. A potem to przeciągnięcie to jest mistrzostwo – nie jest takie łatwe, jak na rysunku.Ja zdejmowałam oczka pojedynczo, aby jakieś mi nie spadło i braku nie było. Na tym rysunku dokładniej widać, jak nawijamy oczka na bąbelek.

Moje bąbelki wyglądają tak, nie liczyłam, ale jest ich bardzo dużo. Wytrwale je nawijałam, bo w Estonii powiedziano mi, że żaden Chińczyk nie opracował metody, aby maszyna za nas wykonała taki szal. Podrabiają szale szetlandzkie, tam bąbli nie ma, z estońskimi mają problem. Nie dziwię się, bo te elementy są naprawdę trudne. Ale, dałam radę i zrobiłam!

bąbelki w szalu estońskim

Sposoby łapania oczek? To akurat jest proste, robimy je tak, jak nasze babki, bez specjalnego przekładania, kombinowania. Luźno. Trzeba ich tylko pilnować, bo łatwo spadają z drutów.

Szale robiły proste, niegramotne kobiety. Skąd u nich taka chęć i umiejętność komplikowania wzorów. Wzory są trudne, trzeba liczyć, przeliczać, dzielić, mnożyć… Obliczeniami zabazgrałam kilka kartek. Fakt, wybrałam bardzo trudny wzór, zrobiłam kilka ramek,  ale mam dwa fakultety, a one wielokrotnie nawet pisać nie potrafiły… Tym większa chwała i uznanie, że stworzyły coś, co potomni pokochali. Ja należę do tych, co oddają im głęboki pokłon i dziękuję. Za szale dziękuję i za możliwość ich zrobienia.

Mój szal jest ogromny. Trudno mi było zrobić zdjęcia. Próbowałam zaangażować Kubę do zrobienia fotki z drona, ale mam na działce zbyt wiele krzaków, dron by z nimi nie wygrał. Kuba obiecał. że zrobi sesję z drona, kiedy? Nie wiem… Ale poczekam. Widziałam szale estońskie różnej wielkości, mojego zmierzyć nie mogłam. Powinien być idealnie naciągnięty, wtedy ma  2 metry na dwa. Koleżanki dziewiarki zazwyczaj robią je znacznie mniejsze, ale taki ogromny jest super, można w nim utonąć, owinąć się. Mgiełka. Patrycja (moja przyjaciółka) stwierdziła, że to szal dla królowej, ewentualnie dla niej, bo do Elżbiety II jest bardzo podobna… Podobieństwa nie zauważyłam, szczególnie po wczorajszym opalaniu. Plecy ma spalone przez słońce, czerwone, z 17 bomblami po komarach. Do królowej daleka droga, mimo pochodzenia szal nie dla niej.

Co w szalach jest najłatwiejsze? To, że męczymy się z wzorem tylko po prawej stronie. Po lewej  wszystkie oczka przerabiamy tak, jak schodzę z drutu. Czyli lewe. I wtedy odpoczywamy i marzymy, że szal już skończony… i zrobimy coś innego… np. rękawiczki estońskie z tej samej włoczki, cieniutkiej, jak pajęcza nitka . Mam jej sporo.

Koronka wokół szala – oczka nabieramy w ten sposób. Nie zrobi się nam falbanka, nic się nie będzie ciągnęło, ilość oczek będzie idealna.

Poprzednio pisałam, jak zakańczamy koronkę szala tutaj. Jest inna metoda, lepsza. Za pomocą szydełka. Trzy oczka razem i 5  oczek łańcuszka , powtarzamy. Tą metodę pokazała mi moja babcia. Sprawdziłam, jest idealna. Szal układa się doskonale

Szal estoński – jak zrobić
szal estoński – jak zrobić
Szal estoński Jak zrobić

Żal, że praca wykonana? Oczywiście! Takie dzierganie uzależnia. Podczas pracy oczekujemy na efekty, udało się, czy się nie udało. Tym razem jestem zadowolona. Jeśli ktoś ma pytania, może jakiś fragment ominęłam przy opisywaniu? Czekam na informacje w komentarzach. Teraz robię rękawiczki do szala, wzory estońskie… uwielbiam je.

 

A tak swoja droga, czy gdzieś na świecie kobietki tak się bawią?

26 thoughts on “Szale estońskie – jak zrobić, uwagi i problemy

  1. Zal, ze skończony … bo o to chodzi, by gonić króliczka.
    Czy to jest szal dla mnie? Mieszkam blisko królowej. Jeśli tak, napisz proszę Klarciu na e-maila …
    Sciskam, Gabriela

    1. Gabi, obiecałam rezerwacje :). Szal dla Ciebie, a królika w dalszym ciągu gonię, rękawiczki robię,… ponownie ambitnie podeszłam do problemu. A powinnam jak Patrycja – na leżaku posiedzieć, drinki przez słomkę sączyć…

  2. Padlam na kolana i walę czolem w podłoge w hołdzie dla Twojego szala i Ciebie, Klarciu 🙂 przepiekny, eteryczny, ehh nie ma co gadac, patrzec trzeba i wzdychac…

    1. Nie zapominaj, że można go zrobić. Trochę cierpliwości i jest :). A ty rączki masz zdolne, zrobisz! Jestem tego pewna!
      Buziaki!

      1. Szczujesz, Klarciu, szczujesz 😀 Ale jak tylko obrobie sie z moimi robotkowymi planami i znajde taka włoczeńkę cieniutką to sprobuje, tym bardziej, ze w razie co to mam do kogo na ratunek leciec 😀

        1. Jestem zawsze do dyspozycji. Wiem, że dasz radę. Jest troszkę upierdliwy do zrobienia, ale efekt murowany. Elegancja pełna rozkoszy… Namawiam do zrobienia! A potem będę podziwiała i podziwiała i………..podziwiała!

          1. Przekora Polaka nie zna granic 😀 więc „nie dam rady” nie wchodzi w grę 😛 😀 dziękuję mimo to za wsparcie duchowe juz teraz 🙂 A tak na marginesie wkręciłaś mi tą piosenkę i teraz słucham i słucham, brzmi jak po fińsku, a bardzo mi się ten język podoba.

    1. Włóczkę dostałam w Estonii, chyba mieszanka wełny i jedwabiu. podobno w 10 dkg jest 2000m. Włóczka jest super, przeznaczają ją do robienia szali. Czekam na namiary sklepu, który może wysyłać włóczki do Polski.
      Wzorki są piękne, ale ich ilość może porazić. Tym bardziej, że włóczka śliska l można się pogubić. Ale… każdy da radę. Szczególnie my – jesteśmy takie zdolne :). Polki są do tańca i różańca, do robienia szali również.
      Buziaki!

  3. Klaro , szal jest tak cudny aż brakuje mi słów. Zrobiłaś prawdziwe dzieło sztuki,
    jesteś prawdziwą artystką w wykonywaniu takich dzieł.
    Oglądam i oglądam i nie mogę
    się napatrzeć .

    1. Oj, jak miło :).
      Szale estońskie uznawane są za dzieła sztuki. Podobno obdarowany szalem noworodek zobligowany jest otaczać szal opieką i umiejętną konserwacją aż do dnia ostatniego… Cóż, taka bajka, ale są w niej ziarenka prawdy.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Taką mam nadzieję :). Rękawiczki też się trudno robi, tym bardziej, że ponownie ambitnie podeszłam do bąbelków. Powinnam je pominąć, ale … poszło…. i teraz się nie mogę wycofać – jedna na ukończeniu, żal by było pracy :).
      Buziaki 🙂

  4. Podziwiam szale estońskie od dawna a Twój jest wyjątkowy. Kocham Haapsalu, estońską włóczkę bo świetnie wygląda w szalach i ponieważ mam 3 motki to pomalutku przymierzam się do wydziergania czegoś podobnego choć może nie dla królowej. W ogóle włóczki estońskie są świetne. Właśnie dziergam z artystycznej 8/1 princeskę wzorami kwiatowymi. Mam nadzieję, że efekt będzie równie ciekawy jak Twój.

  5. Jestem tego pewna. Z estońskiej włóczki wzory kwiatowe – jak to pięknie brzmi. 8/1 jest grubsza od tej, z której robiłam szal, też ją uwielbiam. Zresztą, stara prawda – eesti yarn albo się kocha, albo nienawidzi. Ci, co nienawidzą nie wiedzą co tracą.
    Jak zrobisz zaprezentuj u mnie na FB https://www.facebook.com/DomKlary (gdzieś w komentarzach), jestem bardzo ciekawa 🙂
    Pozdrawiam cieplutko

    1. To prawda, albo się je kocha albo nienawidzi. Ja je kocham choć przy jednym motku troszkę znienawidziłam, rwała się na początku co chwila a po spruciu to mam węzełek przy węzełku bo jeszcze mocniej się rwała. Zaznaczyłam sobie FB i postaram się pokazać ją albo u siebie albo u Ciebie. Na razie dwa razy prułam i zaczynałam od początku ale teraz już jestem zadowolona z efektu więc powinno iść do przodu. Ale miesiąc upłynie jak to wydziergam…

      1. Nie ma sprawy – dzieło sztuki wymaga czasu. Poczekam z uśmiechem i z radością pochwalę. Jestem pewna, że będzie cudna. Wełna estońska ręcznie przędziona ma wiele wad, ale zalety je niwelują. Estonki nie wiążą supełków, włóczkę owijają i skręcają mokrymi palcami – wtedy supeł nie jest potrzebny 🙂 .
        Pozdrawiam i czekam 🙂

  6. Och Klaro 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 Co to za dzieło sztuki 🙂 Jesteś niewiarygodna. A ja sobie tak myślę, całe szczęście, że ja tak nie potrafię, bo bym nigdy nikomu nie pozwoliła takiego szala ubrać i moja praca skończyłaby się na ułożeniu go pięknie w szafie na półce. Podziwiam – buziaki – Margot :))))

    1. Margot, miłe słowa, ale cały urok, aby w nim paradować. Mam nadzieję, że Gabriela w Londynie, w ogrodach Elżbiety papugi podziwia, owinięta tym szalem.
      Buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *