Szale estońskie – ciąg dalszy, technika

Szale estońskie – ciąg dalszy, technika

Można się zakochać? Można! Estońskie szale kocham od dawna, uwielbiam ich strukturę, kształt, przydatność. Ale można także takie cuda posiadać. Wystarczą druty, odpowiednia włóczka i trochę inwencji twórczej. Aby szal był perfekcyjny trzeba ciągle doskonalić warsztat, aby efekt naszej był idealny, unikalny, misterny i nieskazitelny. Szale estońskie to pragnienie wielkich naszego świata.

Mały George chyba w podróbce, ale też miło. Ważne, że rodzice się cieszą.

Prawdziwy szal z Haapsalu – „Haapsalu rätik”  jest chustą kwadratową. Trójkątne nazywają się „kolmnurk rätik”, prostokątne „sall”. Ideałem jest zawsze kwadrat. Tradycyjna kwadratowa chusta to burza koronkowych elementów, do której ręcznie przyszyto koronkę wykańczającą szal ( ta koronka to „äärepits”).

Pracę rozpoczynamy od wykonania środkowej części szala, otoczonej ramką ściegu gładkiego. Potem doszywamy albo dorabiamy koronki boczne. Ja będę dorabiała, więc na niebieskim tle jest koronka zaznaczona na niebiesko, Jeśli będziecie doszywali koronkę, centralną cześć należy zakończyć wcześniej. Dla uzyskania kwadratu ilość rzędów jest większa niż ilość nabranych oczek. Strzałki oznaczają kierunek pracy.

Ściegi

Cały szal to oczka prawe po prawe stronie, lewe po lewej.

  • \ – dwa oczka razem  na lewo
  • /  – dwa oczka  razem na prawo
  • Δ – trzy oczka na prawo

Oczka łapiemy tak, jak kiedyś, bez przeciągania, po prostu, łapiemy odpowiednią ilośc oczek i odpowiednio do ściegu, raz z prawej, raz z lewej strony, zgodnie ze schematem.

Jeśli mamy w schemacie taki znaczek ♦ – to jett oto nupp , czyli bombelek. Ma on w zależności od grubości włóczki odpowiednią ilość nawinięć. Dla grubszych wystarczy 5 nawinięć, ale dla cieniutkich 9.

wokół oczka owijamy kilka razy włóczkę, potem oczka umieszczamy na lewym drucie i przeciągamy włóczkę, przez wszystkie nabrane oczka

Jak już zrobimy pierwszą część szala, zakończmy pracę tradycyjnym zamykaniem oczek. Nie kombinujmy innego sposobu, nie warto. I nie ściągajmy zbyt mocno włóczki, pracujmy tak, aby szal swobodnie trzymać w dłoni.

Zamykanie oczek szala estońskiego.

A, pamiętajcie, aby pracować w skupieniu tak, jak Linda Elgas – mistrzyni rękodzieła Estonii.

Miły widok. Powodzenia, będzie następna część. Teraz pędzę dziergać swój szal, coś mi niewiele przybywa.

16 thoughts on “Szale estońskie – ciąg dalszy, technika

  1. Piękne szale, od dawna się ślinię do nich:) Mam nawet kupioną cieniznę merino z myślą ze kiedyś zrobię. Tak ładnie rozpisujesz wszystko że może się skuszę……

    1. Ciesze się, w razie czego jestem do dyspozycji 🙂
      Z merynosów będzie piękny 🙂
      Pozdrawiam i zapraszam 🙂

  2. Muzeum z przyjemnością bym odwiedziła…popodziwiała te misterne cuda.
    Czytałam wszystko Klarciu skrupulatnie,jednak się nie porwę.
    Część centralną ogarnę spokojnie,ale przeraża mnie ta koronka,obojętnie czy dorabiana czy doszywana.Hmm…ale z drugiej strony,diabeł jest straszny dopóki go za rogi nie złapiesz:)
    Buziaki!

    1. A kto, jak nie Ty? Widziałam Twoje wyczyny z wiankiem i twierdzę, że jesteś odpowiednią osobą do dziergania Estończyka.
      Żartuję, ja się już swoim zamotam, ale i tak końca nie widać. A przede mną jeszcze koronka…
      Nie polegnę! Wykończę go zanim on wykończy mnie 🙂

  3. Nakrecilas mnie tak tym szalem, ze co chwile tu zagladam – a moze juz jest? 😀 😀 😀 choc wiem, ze przy tak gigantycznej robotce z takiej wloczki-cienizny to niemozliwe 😀

  4. Już niedługo będzie koniec. Jeszcze jedna koronka. Trudno się robi z doskoku. Powinnam poświęcić się jednaj pracy, a ja biegam do roboty w przerwie między dzierganiem szala.
    Opiszę też kłopoty, na jakie można natrafić przy dzierganiu :). Nie jest taki łatwy, wybrałam najtrudniejszy wzór.

    1. Skad ja to znam… robienie z doskoku jest okropne. Dzisiaj nawet nie zdazylam doskoczyc 😀 a jeszcze gorzej jak nie mozna wytrzymac i sie robi kilka rzeczy na raz. Trzymam wiec kciuki, bo juz wytrzymac nie moge, zeby go zobaczyc w calosci. Jak dorwe gdzies taka cieniutka wloczke, to pewnie wpadne jak sliwka w kompot 😀

      1. Włóczka cienka, niestety, mam jej dużo…. Ale szal zrobiłam! Udało się! Z radości rękawiczki do niego robię:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *