Koniakowska koronka -ażurowe rękawiczki z elementami wzorów koronki koniakowskiej. Koniakow lace gloves.

Koniakowska koronka -ażurowe rękawiczki z elementami wzorów koronki koniakowskiej. Koniakow lace gloves.

Wiosna wcale nie wpływa na mnie inspirująco. Dziwne, bo powinnam być pełna chęci do życia, a ja w depresję wpadam. Za oknem wszystko promienieje, a ja wręcz przeciwnie, kontempluję, własną filozofię upadku snuję. Kwiatki radośnie barwy prezentują, a ja najchętniej na Grenlandię bym się udała. Tam jest tak spokojnie, ludzi nie ma, lato krótkie, można spokojnie o zawiłościach życia rozmyślać. Nikt mi nie przeszkodzi,  żadna polityka mnie nie dopadnie, znajomi kilka maili przyślą, w których liczba znaków zapytania przekreśli moją chęć odpowiedzi. Radocha, samotność to cudna sprawa. Ja i Piżmowół arktyczny. Piękny, prawda?

Wielka afera – Anglia opuszcza Europę. Grenlandia juz dawno to zrobiła i nie narzeka. Zdecydowanie wybieram Grenlandię. Nie wiem, jak się tam żyje, ale Wikingów uwielbiam, więc powinnam się odnaleźć w swojej nowej samotni. Trochę mnie zniechęca temperatura, bo średnia lipca to -12°C, ale podobno można znaleźć rejon, gdzie jest troszeczkę cieplej. Duńskiego i grenlandzkiego nie znam, więc kontakt z jakąkolwiek informacją bym miała ograniczony do zera. To miłe, prawda? I nie planuję się tych języków nauczyć, więc miejscowi stwierdzą, że głąb jestem i też dadzą mi spokój. Jedyny problem to Komputer (dla niewtajemniczonych – mój pies). Nie wiem, czy nauczy się polować na foki, co by pani miała co jeść. Powinnam się posilać, abym mogła przeżyć i rozkoszować się swoją pustelnią, odosobnieniem. Aha, Komputer wyczuł, że pani ma jakieś nierealne plany i planuje z niego myśliwego zrobić. Podkulił ogon i miskę przyniósł. On tak jak ja – zdecydowanie jest nastawiony na gotowe posiłki i żadnych łowów nie zamierza robić. A poza tym nie wiem, czy fokę bym przełknęła, szczególnie nadgryzioną przez Komputera.

Sama myśl życia bez obowiązków tak mnie uradowała, że z chęcią rękawiczki zrobiłam. Kiedyś obiecałam. że zrobię rękawiczki z wzorami koniakowskimi. Jedne zrobiłam, ale poleciały za ocean razem z Patrycją, nawet zdjęć nie zdążyłam zrobić. Koleżanka za mąż szła, więc Pati przy okazji wizyty w N.Y.  podrzuciła jej okrycie dłoni, co by polsko wyglądała w amerykańskim kościółku. Podobno wywołały zachwyt, miłe. Wesele będzie w Polsce, kiedyś… Już to widzę. Biorąc pod uwagę, że to już 5 ślub tej pani, to nie wiem na którym weselu będziemy balować.

Wracając do rękawiczek. Wykorzystałam te wzory.

Tak wygląda schemat górnej części, koronki. Robimy elementy, potem je łączymy. Reszta jest prosta. Robimy jak zwyczajne rękawiczki ażurowe. Dorabiamy kwiatek, robimy kokardkę, gotowe. To są bardzo proste rękawiczki. Użyłam nici DMC 80, wyszły dwa kłębuszki. szydełko 0.7 mm. Problem jest w wyjaśnieniu, jak je robiłam. Ja zawsze robię na oko i to dwie sztuki jednocześnie. Bez schematu. Potem mam problem. Wytłumaczyć, jak robiłam jest niemożliwe. Po prostu, robię i przeważnie kończę. Potem się zastanawiam, jak je robiłam…
i nie wiem. Dziwne.

To jest mankiet. Kwiatki typowe dla Koniakowa. To było zrobione pierwsze. Połączyłam 5 kwiatków, które wkomponowałam w zwykła siateczkę z 5 oczek łańcuszka. Następnie zrobiłam całość rękawiczki, wyrabiając kciuk.

Kwiatek, który jest na środku to element koronki irlandzkiej wkomponowany w koniakowską. Śmieszne, gdzie Irlandia, a gdzie Koniaków, a elementy podobne. Ciekawe, kto od kogo ściągał? Kokardka to zwykła brugijka, zawiązana swobodnie nad kwiatkiem.

Gotowe. Jeszcze tylko nitki muszę pochować przy  pomocy szydełka i poszukać następnej panny młodej. One mi zawsze humor poprawiają.

Na Grenlandię jednak nie lecę. Przeszło mi. Podobno najwięcej samobójstw jest właśnie tam. Jak polecę tam z depresją, to w statystyki im pięknie wskoczę. Już lepiej sobie spokojnie w ojczyźnie posiedzę i poczekam, może jakiś fantastyczny pomysł mi  do głowy przyjdzie i z radością do wiosny podejdę. A na Grenlandii jest tak

I kto ich zrozumie? Niby spokój, ale aż tak zdeterminowana nie jestem, aby w mrozie na fiordach tkwić. Wydaje mi się, że z nudów do ojczyzny bym powróciła, nawet na  piżmowole. Jest taki cudny, że w ogródku furorę by zrobił, zamiast kwiatków, które by zeżarł. I z Komputerem by się zaprzyjaźnił. Ale po stworzonko tylko lecieć? Chyba nie warto.

26 thoughts on “Koniakowska koronka -ażurowe rękawiczki z elementami wzorów koronki koniakowskiej. Koniakow lace gloves.

  1. Rękawiczki przecudnej urody – proste, białe, doskonałe. O nawet się mi zrymowało 🙂 A brak obowiązków wszelakich jest bardzo, ale to bardzo kuszącą wizją……..

    1. No widzisz? Leżenie, czytanie, kawka… oj, jak za tym tęsknię. A tu jeszcze święta przed nami – sprzątanko, gotowanko i ponownie sprzątanko, gotowanko. Jak ja tego nie lubię. Dzwonią do mnie i pytają, czy juz wszystko gotowe? NIE JEST GOTOWE i nie ma mnie. Jestem na Gibraltarze.

  2. Rękawiczki jak zawsze cudnej urody.
    Czasem żeby odpocząć, trzeba się uwolnić od tego co nam ciąży,albo wydaje się nam że nami rządzi.
    I żeby na odludziu posiedzieć, nie trzeba aż na Grenlandię, można i u nas.
    Ja bym się tu wybrała: http://www.hthouseboats.com
    Chyba o lecie już myślę…

    1. Tak, tam jest wspaniale, ale zbyt blisko. Jak szaleć to szaleć. Poza tym, z pływaniem mam problem :). Niby pływam, ale jak ratownik nade stoi. Nawet żaglówkami pływam, mam patern żeglarza i na tym koniec. Pływam w kapoku i ciągle mi zimno.
      Ostatnio byłam tutaj https://e-turysta.pl/mevo-apartament-polanczyk-167610.html, było super, ale krótko. Ja tak mam, 3 dni urlopu i koniec. Wystarczy. Żal :(.

  3. A ja wiosną mam mnóstwo energii do działania i wyjątkowo pozytywny nastrój. To moja ulubiona pora roku 🙂

    Zjawiskowe zrobiłaś te rękawiczki! Ogromnie zazdroszczę Ci tak wspaniałych umiejętności!

    1. Ania, Ty też ze zdolnościami nie masz problemu.Widziałam Twoje pudełeczka szczęścia. Są cudne!
      Maja depresja to sprawa przejściowa, niech tylko święta miną, to ożyję. Jestem zaprzeczeniem idealnej gospodyni. Nie cieszy mnie gotowanie i sprzątanie. Wolę udawać, że bałaganu nie widzę. Jak czytam, że dziewczynom tylko kurczaka w koszyczku brakuje to mi przykro, że u mnie tylko koszyczek jest na święconkę. Reszta w odległych planach.

      1. U nas w tym roku wcale nie ma świątecznej atmosfery! I ja też z tych, co uważają, że kurz rozłożony równomiernie nie rzuca się w oczy 😉 Do papieru może i mam zamiłowanie, ale na szydełku takich cudów wyczarować nie potrafię! U nas też tylko koszyczek! 🙂

        1. No, ulżyło mi :). Nie jestem osamotniona, miłe, jak ktoś ma takie podejście do spraw doczesnych. Ważny jest spokój wewnętrzny, a nie jakieś sprzątanie – zgodnie z naturą. Do koszyczka jajka się wrzuci, falbanką przykryje i gotowe 🙂

  4. „A reszta jest prosta…” hahahaha a to mi Klaro humor z samego rana poprawilas 😀 jakkolwiek z koniakowskimi itd. dalabym rade, ale reszta??? Na mankiecie by sie skonczylo, najwyzej bransoletka by mi wyszla 😀 a Twoje są przecudne 🙂

    1. Myszko, dasz radę. Kto jak nie Ty? Te są naprawdę proste. Nawet szybko się robi. Spróbuj :).
      A na humor może dobrze działam. Zawsze wymyślę problem, gdzie cała armia ludzi nie wie, co ze mną zrobić. Radośnie na mnie patrzą, i czekają, jaki będzie koniec. Prawda, ze to dziwne?

  5. Masz rację – nie jedź na żadną Grenlandię – depresja od rana do rana, od stycznia do grudnia gotowa, nie mówiąc już o tym ciągłym zimnie i innych ciemnościach. Ale, ale – przecież o rękawiczkach chciałam – bo tak sobie myślę, że może nawet tę koronkę człowiek ‚normalny’ jak ja na przykład hahaha mógłby jakoś wydziergać, ale jak zrobić te palce ? i żeby każdy był inny? a jednak prawy taki sam jak lewy? i grubość odpowiednia – a nie, żeby jeden był cienką kichą, do której nawet ołówek się nie wciśnie, a inny gruba parówą ? – NO … to tego nie wiem 🙁 i chyba już takiej umiejętności nie posiądę 🙁 🙁 🙁 . Buziaki – Margot 🙂

    1. Margot, to kwestia wprawy. Kiedyś rozmawiałam z Hasiorem na temat sztuki. Powiedział mi, że problem będę miała, taki sam jak on. Zrobić jedno krzesło – bajka. Dwa – da radę. ale jak zrobić 12 krzeseł takich samych – nuda!
      Tak samo z paluszkami w rękawiczkach. Ja je robie i wychodzi dobrze, ale jak to wytłumaczyć? nie dam rady. Gdybym się miałam nad tym zastanawiać, chyba bym zrezygnowała z ich robienia. Wściekam się, gdy ktoś mnie prosi o rękawiczki, które kiedyś zrobiłam. Ja autentycznie nie pamiętam, jak to było. Zrobię, owszem, ale tak się przy tym namęczę, nawściekam, że właśnie w depresje wpadam.
      Z Grenlandią to nietrafiony pomysł, ale gdzie się przed świętami schować?

      1. Przed Świętami nie dasz rady 🙂 ale to tylko 2 dni – przetrwasz 🙂 . Tak właśnie myślę, zrobienie 10 paluszków takich samych to już trochę nudą zakrawa, dla mnie nawet zrobienie drugiego rękawa jest nudne, a co dopiero 10-ciu takich liliputków 🙂 🙂 . A przy okazji – na moim blogu prezentuję różne modelki – moje przyjaciółki – w ostatnim poście wystąpiła właśnie jedna z nich – to nie jestem ja 😉 🙂 🙂 hahaha
        Pozdrawiam – Margot 🙂
        P.S.
        Rozmowy z Hasiorem pozytywnie zazdroszczę 😉 🙂

        1. Ale modelka też piękna :).
          Wiele osób prosi mnie o tutoriał, może spróbuję go zrobić. Rękawiczki na drutach łatwiej jest robić i wytłumaczyć prosto, szydełko ma inne znaki graficzne i nie mam programu na rozpisanie wzoru, ale… może coś stworzę. To tak w ramach walki z własnym lenistwem 🙂
          Hasior był świetnym twórcą, szkoda, że tak niedoceniony :(. Ilekroć jestem na Pęksowym Brzyzku zawsze świeczkę palę. I Witkacemu – symbolicznie za całokształt, i tak nie wiadomo, gdzie biedak leży. Chichot historii. Musze o nim napisać :). Beksiński w innym wydaniu.

  6. Powiem Ci Klaro,że zwiałabym gdzie pieprz rośnie ,gdybym była zmuszona robić coś czego nie chcę robić 😛 Rękawiczki na ten przykład ,albo buciki dla niemowlaka. Kurczę,pierwszy bucik wyszedł cudny,za to drugi…(może to już demencja albo coś),drugi wyszedł zupełnie inny.Dodam,że odstęp między pierwszym a drugim to raptem 12 godzin.Franek bosy a ja chcę na Grenlandię.
    Rękawiczki jak zwykle cudne!!!
    Buziaki:)

    1. Kasia, wiedziałam! Zawsze mogę na Ciebie liczyć. Tylko jest problem. Bez rękawiczek i bucików tam zamarzniemy. No i Franek biedny, osamotniony, bez kapci? Mam inny plan. Może na Madagaskar?
      Słuchaj, siedzimy na baobabie w objęciach z lemurem? Też fajnie. Wracamy po świętach i ominą nas te przygotowania. Może ktoś się zlituje i okna pomyje? I posprząta, bo mam straszny bałagan i brak motywacji do pracy… Smutne, bo to takie radosne święta.

      1. Madagaskar mówisz…no fajnie,jest tylko mały problem.Mnie słońce nie lubi chyba…jak jest za gorąco moje dłonie,twarz i nogi puchną jakby mnie pszczoły pogryzły:( Na Grenladie
        nie,na Madagaskar nie,hmm…chyba mnie nie ominie świąteczna gorączka.Może i dobrze,bo lubię gości:)

        1. A ja najbardziej lubię być w gościach. Nic mnie nie interesuję, podziwiam co na stole, relax… . Sprzątanie mnie omija, lakier na paznokciach sobie błyszczy, ja – najedzona, zadowolona, ach…Jak miło sobie pomarzyć 🙂

  7. Wikingów nie lubię za ich wyszukane tortury między innymi tortura na pataka, a było to przerąbywanie na żwca przez kręgosłup…rękawiczki uwielbiam i takie to chciałabym mieć, pozdrawiam.

    1. Jola, Wikingów nie kochasz? Ja uwielbiam, taki Eryk Rudy – nie dość że rudy, to jeszcze odkrywca. Tak jak Kolumb, tylko wcześniej. A Kolumba wszyscy kochają, mówią-odkrywca. A na Rudego – bandyta, mimo iż zrobił to samo co Kolumb. Kolonizował. Historia płata figle. Różnie oceniamy postacie, chociaż działały identycznie.
      Ale, to moje zdanie. Takie były czasy i takie realia. Zawsze ginęli ludzie w myśl idei dla nas niezrozumiałych. Jesteśmy pacyfistami. W tamtych czasach dnia byśmy nie przetrwali bez siekierki w dłoni.
      Za podziw dzięki.
      Jola, co z Twoim blogiem? Nie mogę go otworzyć… Smutno mi

  8. Rękawiczki cudowne! Ja kocham cienkie niteczki ale DMC80 ?? Straszna dłubanina. Tez mam ciągłe prośby o wytłumaczenie jak coś wykonuję. A ja po prostu już nie pamiętam jak robiłam. Gdy ktoś chce zamówić coś identycznego to zaznaczam, że może być tylko podobne. Natomiast samotność i spokój to nie dla mnie. Lubię rozgardiasz, zamieszanie i dużo pracy w perspektywie. Wtedy lepiej się mobilizuję i organizuję. Uściski

  9. Tak, masz racje, ale ja mam cały czas Sajgon. Nigdy nie wiem, z której strony coś przyleci. Przyjaciele owszem, kocham ich. Ale… świat to nie tylko oni, niestety. Praca mnie po prostu kocha, a ja nie wiem, czy odwzajemniam tą miłość. Chyba nie… Oj, gdybym tak mogła się odciąć od wielu rzeczy.
    Podziwiam Twoje prace, są piękne. Frywolne są urzekające 🙂

  10. Klaro, jestem urzeczona Twoimi pracami. Tak cudnych rękawiczek to jeszcze nie widziałam – to majstersztyk. Każdy projekt to arcydzieło, niepowtarzalny, jakby utkany z najdelikatniejszego jedwabiu, tylko podziwiać. Każda Panna Młoda, która je założy, musi czuć się wyjątkowo. Podziwiam Cię za niezwykły talent i kreatywność. Serdecznie Pozdrawiam, Marta K.

    1. Marta, cieszę się z Twojej opinii. Miło, jak ktoś chwali. ż talentem to mama różnie – raz jest , innym razem w krzakach się chowa. Staram sie dopasowywać rękawiczki do sukni. I mam szczęście, bo większość panien młodych przymuszana jest do wiktoriańskiego stylu, który jest moim ukochanym stylem. Więc wszystko się zgadza 🙂
      Buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *