Haftowane rękawiczki, jajka Fabergé – nie sprzątam na święta!

Haftowane rękawiczki, jajka Fabergé – nie sprzątam na święta!

Depresja przeminęła bez śladu. Pogada się popsuła, a ja odetchnęłam z ulgą. Okna brudne, na zewnątrz też nieładnie, więc nie rzucają się w oczy. Zaprzyjaźniona Ukrainka jutro przyjdzie i dokona cudu przemiany bałaganu w porządek. Siedzę w fotelu i oczęta mrużę z błogości rozkoszy wewnętrznego uspokojenia. Miłe uczucie. Nic nie robić, nie myśleć, zapomnieć, poczytać, muzyki posłuchać… Jestem specjalistką od nic nierobienia. Może tak nie do końca. Lubię święta, tylko motywacji do sprzątanie nie mam. Co innego do jajek. Tylko nie takich zwykłych, kurzych. Kocham jajka Fabergé. Już samo nazwisko radośnie dźwięczy – Peter Carl Fabergé,  jajek nie trzeba oglądać, aby napawać się blaskiem samego nazwiska. Chociaż … zobaczyć można, w końcu to Fabergé.

Cudowne jajka. Przyjemnie by było być posiadaczem jednego, jedynego, maleńkiego, szczególnego, niepowtarzalnego jajeczka. Może być takie.

jajko Fabergé. Pokryte przejrzystą emalią i złotą dekoracją z perłami, jajko zostało wykonane w 1902 roku przez słynnego rosyjskiego jubilera Carla Fabergé dla rodziny Rotszyldów. Co godzinę wyskakuje z niego miniaturowy kogut zdobiony brylantami, macha skrzydłami, kiwa głową i otwiera dziób, by obwieścić upływ czasu.

Rozmarzyłam się, na chwilkę przeniosłam się do carskiej Rosji. Pierwsze jajko Fabergé wykonał na zamowienie cara Mikołaja III. Car zażyczył sobie coś prostego, nieskomplikowanego, związanego z naturą, świąteczny prezencik dla małżonki, w dowód miłości i oddania. Prośba została spełniona.

pierwsze jajko. Wykonano je ze złota, srebra, kamieni szlachetnych, kości słoniowej, masy perłowej i ozdobiono emalią. Można je było otworzyć i zobaczyć żółtko, a później złotą kurkę.Kurka też się otwiera i miała w sobie miniaturkę carskiej korony i wisior w kształcie jajka z rubinu. te drobne elementy jednak zaginęły.
Jajko z kurką z 1885 rokufot. Getty

Można się zachwycić i pomarzyć? Można! Dwór carski też się zachwycił. Stało się tradycją obdarowywanie bliskich takimi jajeczkami. Co święta to jajeczko, raz dla żony, raz dla mamusi… Różnie. Powstało 50 jajek dla dworu carskiego, inne powstawały na specjalne zamówienia bogaczy. Najpiękniejsze były dla władców Rosji. Całą dynastie Romanowów na jajeczku też mamy. Klasa próżniacza, ale przyjemnie byłoby być wśród nich. Ja też do ciężkiej pracy nie jestem stworzona. Co innego na jajeczku historię dynastii propagować. Realnie ich nie ma, odeszli, ale Fabergé na całą wieczność ich utrwalił i potomnym wizerunek przekazał.

1927 r. – jajko na 300-lecie dynastii Romanowych.

Wszystkie jajka są piękne i marzę aby mieć jedno. Szanse istnieją. Wiadomo. kto ma 43 jajka, ale pozostało jeszcze 7… Jest szansa na ich odnalezienie. Podobno prawnuczka złotnika odnalazła jajka schowane pod parapetem burzonego domu… Słyszałam, że jedno ma jakiś Cygan na Śląsku. Podobno jedno odnalazł kolekcjoner w N.Y. w jakimś antykwariacie, za grosze…Podobno królowa Elżbieta ma trzy, takie śliczniutkie. A tak sobie z Księciem i sułtanem  jajeczka oglądają.

królowa Elżbieta II i sułtan Omanu 2010r.

Historia płata figle. Jajka to symbol odradzającego się życia. Dla rodziny carskiej to raczej symbol upadku. Bezsensownie zginęli od bolszewickich kul. Podobno w momencie wykonywania wyroku kule odbijały się od drogocennej biżuterii  wykonanej przez Fabergé… Smutne, w tak okrutnych czasach piękno przegrało z okrucieństwem.

Ponownie się zasmuciłam. Płaczę nad rodziną carską i  jest szansa, że depresja da znać o sobie. Kaczmarskiego słucham „Romans historiozoficzno erotyczny o princessie Doni i parobku Didku”, chyba nie jest to dobry wybór.

Dziwne, święta to taki radosny czas, a mnie na sentymenty się zebrało. Koniec! Wracam do realnego świata!

A jak sztuka słynnego Rosjanina wpływają na dzisiejszy świat? Moda, inspirowana jajkami Fabergé, doskonałość i przeładowanie, zdobienia godne mistrza.  Idealna kompozycja i wdzięk, jak jajka.

Czekam na Oksanę, i konsekwentnie nie jestem zainteresowana sprzątaniem. Co innego dzierganie. Na to mam  zawsze czas i  ochotę. Mitenki z paluszkami, haftowane.

Chyba nie myślicie, że zainspirowałam się jajkami? A może… zdecydowanie nie. Nie jestem przecież na dworze carskim… a żal…

 

15 thoughts on “Haftowane rękawiczki, jajka Fabergé – nie sprzątam na święta!

  1. Cudne te rękawiczki i cudne jajka!
    Kaczmarskiego kocham od lat… i też sentymentalna się robię, gdy go słucham… a najpiękniejsza jest „Powtórka z Odysei”.
    Posprzątane nie będzie na święta, bo znajomej Ukrainki nie mam, chyba, że Marcin trochę dywany odkurzy z psiej i kociej sierści… starczy… wolę robić pudełeczka 🙂

  2. Piękne rękawiczki i jajka. Ja też nie sprzątam, święta Wielkanocne w Hiszpanii nie mają dla mnie uroku. Wolę spędzić czas z dziećmi na świeżym powietrzu- ja oczywiście z szydełkiem lub drutami w dłoni

    1. Witaj w klubie, jak miło. Ja też zdecydowanie wolę sobie z szydełkiem posiedzieć. Święta są przyjemne i bez sprzątania. U nas pogoda taka bardziej zimowa. Czekam więc na Mikołaja. W zeszłym roku też był u mnie na Wielkanoc. Taka jestem grzeczna? Dwa razy w roku? Proszę, nagroda za brak motywacji 🙂
      Dzięki, że zajrzałaś <3

  3. Wiedziałam, że my podobne jesteśmy. Wzruszamy się na zawołanie i to samo kochamy :). Oksana jest sumienna i chyba lubi u mnie posprzątać, bo daję jej wolną rękę, nie mam specjalnych wymagań. Co by nie zrobiła, to i tak będzie lepiej niż jest. I pięknie śpiewa rosyjskie romanse. Uwielbiam! Ach ta Rosja, dlaczego mnie tam tak ciągnie. Po Arbacie bym pospacerowała, podobne teraz jest tam europejsko, a ja kocham stary Arbat, z Wertyńskim w tle…

  4. Jajka Faberge to dzieła sztuki. Ale tak się zastanawiam po co powstały? To zbytek dostępny bogaczom. No cóż, tak już ten świat jest ułożony.
    Mitenki są bardzo ładne. Pozdrawiam świątecznie 🙂

    1. Powstały po to , aby cieszyć swym urokiem. Zrobione są bardzo misternie, zastosowano najlepsze i najpiękniejsze kruszce. Wykonane przez najlepszych złotników, artystów, asów fachu. Detale sa maleńkie i perfekcyjnie wykonane. Zrobić dużą karetę jest łatwiej, niż zrobić tą samą karetę w miniaturze. Obie są identyczne, niczym się nie różnią , poza wielkością. Marzeniem jest dotknąć takiego jajka, chwilkę go potrzymać i popodziwiać jego niesamowity urok i fakt, że kiedyś cieszyło carskie oczy. Ja mam jeden widelec z zastawy carskiej i patrząc na niego zastanawiam się, czy korzystał z niego Mikołaj II, a może sama Katarzyna?
      Danusiu, dzięki za miłe słowa i ściskam świątecznie.

  5. Cudny nastrój u Ciebie. W Rosji, min w Moskwie byłam wstyd się przyznać ale ponad 30 lat temu. Uch.. jak ten czas leci. Uwielbiam carskie klimaty. Dawno temu dziadek opowiadał jak służył w carskim wojsku. U mnie posprzątane chociaz bez perfekcji i okna umyte. Byłoby milo mieć kogoś do pomocy przy sprzątaniu, ale tu u mnie na wsi nie ma takiej możliwości. Udanych Świąt Ci życzę. Mam zamiar poleniuchować ale nie wiem czy mi się uda. Pozdrawiam:)

  6. Jajeczka… dziela sztuki. Cos niesamowitego, od razu jakis sentyment. A jesli chodzi o mistrza Kaczmarskiego to kocham ten tytul, ktory w pelni brzmi Romans historiozoficzno-erotyczny o princessie Doni i parobku Ditku ze wstawką etnograficzną 😀

    1. Chyba by sie ucieszył słysząc słowa „mistrz”… żal, że już nowych pieśni nie zaśpiewa. Etnografia to nie jest moja mocna strona. Kultura ludowa tak mi się zmiksowała, że już nie wiem, co, gdzie i kiedy… Im bardziej analizuję sztukę ludową tym mniej o niej wiem. Tak wszystko się pięknie łączy, że już nie wiadomo, gdzie tkwią korzenie. Za chwilkę okaże się, że parobek Didko to Ukrainiec, a Prinessa Donia z Carskiej rodziny pochodziła. „Kazała mani maty z chłopcami pohulaty… ” – Jakos rosyjski mi tu nie pasi…

  7. Piękny post. Świetnie się czyta. A Twoje mitenki jak zwykle cudowne. Na pierwszy rzut oka … nie mają nic wspólnego z jajkami – chociaż ? … a może ? …. nie !!! w ogóle nie 😉 hahaha
    Wesołych Świąt Klaro 😉 – pozdrawiam Margot 🙂

    1. Widzisz? Ja też nie jestem pewna. Patrze na nie i nie wiem – podobne do jajek, czy nie podobne? 🙂
      Margot, dzięki za życzenia, całe szczęście juz po świętach.

  8. Dziękuję za odwiedziny u mnie. Uwielbian ludzi, z którymi mogę dzielić pasję. Ja uwielbiam sierziec i cos robic na drutach badz szydelku, ale sprzatac tez nie znosze 😉

    1. Dagmara, dzięki wielkie za odwiedziny, miło, że wpadłaś :).
      Miałam troszkę odpoczynku do komputera, należał mi się. Ale już wracam do formy. I dziergam, dziergam dziergam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *