Wiosenne rękawiczki na drutach a testowanie wzorów

Wiosenne rękawiczki na drutach a testowanie wzorów

Siedzę zamknięta w hermetycznym pokoju. Smog zniewolił mnie w domu. Przez okno obserwuję jak przyroda powolutku, precyzyjnie, na przekór pogodzie, zaczyna budzić się do życia. A może to, co widzę to tylko tęsknota za ciepełkiem i to, co widzę to tylko wytwór mojej wyobraźni?

No, może aż tak pięknie nie jest, ale już niedługo będzie. Z Komputerem w krzaki pójdziemy, sasanki, krokusy i inne kwiatki na łące będziemy podziwiać. Póki co, garderobę do wiosny przygotować muszę. Zmobilizowana jestem, bo Patrycja (moja koleżanka, którą skromnie opisałam tutaj Patrycja właśnie wpadła z wizytą i z urokiem, właściwym dla siebie, całą moją garderobę krytycznie przegląda. Od czasu do czasu zerka na mnie, jakby pierwszy raz mnie na oczy widziała. Nie mam zaufania do Patrycji, szczególnie wtedy, gdy jej zaangażowanie jest tak ekspansywne. Patrycja należy do  osób, dla których ciężka praca fizyczna to wyzwanie, któremu nie jest w stanie podołać (niestety, dobrałyśmy się, obie mamy trudności z utrzymaniem porządku). Ja często robię twórczy bałagan, moja koleżanka również, tylko po niej ma kto sprzątać. Po mnie nie, więc… Pati… może kawka? Spojrzała i szybciej przegląd robiła. Ciasteczko przy tym konsumowała.

Pati ciasteczko konsumuje

Moje kiecki są bezpieczne, Pati się w nie nie zmieści, Gabarytami się różnimy. Stoimy na dwóch końcach skali. Ja na początku. ona na końcu. Ale jak ktoś szuka, to znajdzie. Z niepokojem patrzę, jak wszystkie moje rękawiczki lądują na kanapie. W oczach Patrycji furia, bo Komputer (mój pies) warczy na nią, jakby przeczuwał, że to zamach na moją własność osobistą. Uśmiechnęła się i z gracją wywaliła psa na korytarz. Niech tam sobie posiedzi, ona ma koncepcję, jak wykorzystać to, co na kanapie. Wiadomo, rękawiczek mi nie brakuje i chętnie z koleżanką się podzielę. Poczułam nawet ulgę, że sprawa się kończy na aneksji kilku par, które wiosną i tak mi się nie przydadzą. Ale pomyliłam się. Patrycja ma inny plan.

Spojrzała na mnie i spokojnie wyjaśniła, że to wszystko zabiera, a w zamian dostarczy kilka projektów rękawiczek, które ja wykonam. Zaniepokoiłam się. Rękawiczki niech weźmie, ale czy to jej nie wystarczy? Jeszcze mało? Okazało się, że Pati ma inspiracje co by  kreatorem zastać. Szkoda, ze na to wcześniej nie wpadła. Zima się kończy, a ona zamiast o letnich ciuchach myśleć zimowe rękawiczki projektować zamierza. Ja mam być wykonawcą. Mowy nie ma! Pomysłów na rękawiczki mam w głowie mnóstwo, pomoc nie jest potrzebna, przykro mi, ale nie!

Testowanie cudzych pomysłów to kiepski pomysł. Ktoś coś wymyśli, a ja mam  sprawdzać, czy wymyślił dobrze. Niech sobie sam sprawdzi. Wiem,  ja jako tester to pomysł najgorszy z możliwych. Moje projekty powstają spontanicznie. Coś wymyślę, a potem realizuję. Sama nie oddałabym komuś do sprawdzenia tego, co wymyślę. Musi się zgadzać. Ewentualna testerka (najczęściej jest  to taka osoba, która ma ochotę, na to, aby coś zrobić, ale sama nie ma pomysłu) ma ingerować w mój pomysł? Ja mam wypracowane techniki, wiem, gdzie trzeba dodać, gdzie odjąć, a ona? A może pierwszy raz robi na drutach, sama popełni błąd, a potem się nie zgadza? I kto będzie winny? Ja! Wiem, że jest grupa dziewiarek, które marzą o tym, aby jak najwięcej testować. Wszystko jedno co, aby potrenować. Kiedyś proszono mnie, abym sprawdziła projekt czapki. Poległam na schemacie. Zobaczyłam znaki graficzne umieszczone bez logiki, nic mi się nie zgadzało. Odmówiłam testowania, przyczyny takiej decyzji nie podałam, nie chciałam robić przykrości. Osoba, która ma sprawdzić i poprawiać moje schematy, powie „to nie tak powinno być”. Testerka ma rację, czy ja, która tych rękawiczek zrobiła tysiące? Jeśli ktoś jest pewien tego, co projektuje to testerzy nie są potrzebni. W schematach graficznych może być błąd ( ja jestem nietechniczna, na moim poziomie obsługa pralki wystarczy), ale ktoś, kto robi na drutach szybko błąd wyłapie, poprawi i będzie zadowolony, że wychwycił pomyłkę. A ktoś, kto nie potrafi robić, uczy się na błędach i niech się uczy  – podwójna korzyść. Raz – nauczy się robić, – dwa, zrozumie, że wszytko nie jest doskonałe i potrzebna jest odrobina własnej inwencji.

Patrycja niech robi projekty, ale… niech sama je potem dzierga. Ja odpadam. Będę swoje projekty robiła. Postanowiłam! No. może pozwolę, aby je Pati sprawdziła (oczywiście, jako testowanie elementu garderoby). Ona o robótkach  zielonego pojęcia nie ma, ale niech się cieszy i po mnie poprawia. Nie wiem w jaki sposób, ale ważne, aby komuś szczęście podarować, to tak niewiele kosztuje.

Do wiosny się przygotowałam, proszę. Torebka – szydełko, rękawiczki druty. Cudnie zielone, wiosenne. Jak  śnieg stopnieje, to ja jestem gotowa.

Proszę, powiedzcie mi, może macie inne zdanie. Czy testerzy wzorów są konieczni? Wydaje mi się , że najlepsze testerki to dziewczyny takie, jak Pati. Po prostu, z uśmiechem biorą to, co my wymyśliłyśmy i wykonałyśmy. Są zadowolone, że maja fajną rzecz. Dla twórcy największa radość? Usłyszeć  – „O, jakie to ładne, zabieram!”.

18 thoughts on “Wiosenne rękawiczki na drutach a testowanie wzorów

  1. oj Klara,zaszalalas zta historia :)))) zabawnie brzmi az sie czytac i zyc chce :)))) Pogoda nie sprzyja wesolosci,wiec chociaz poczytam sobie i poczuje sie lepiej :)))Dla mnie projekty robotek recznych to jakas fizyka kwantowa,niby widze a nie widze,czytam a pojac nie moge :))))) Ale Twoje torebki i rekawiczki sa bajeczne :)))) pelne uroku i fantazji i z cala pewnoscia talentu :)))) buziaki, Klara

    1. Renia, torebka, rękawiczki to pikuś przy Twoim pokazie przy Abbey Gate House. To dla mnie fizyka materii skondensowanej. Co stworzysz, wszystko do siebie pasuje. Więc, skoro o talentach mowa, to Ty i Twoje ciuchy to idealny team, natomiast ja i moje prace to tylko zabawa, wyjdzie, nie wyjdzie, nie ma znaczenia. Pati wszystko łyknie 🙂

  2. Z pewnością pisałam Ci już,że uwielbiam czytać Twoje posty… jeśli nie to piszę to teraz 🙂 Ja testuję wzory haftu krzyżykowego i wychodzi mi to chyba całkiem nieźle, chociaż czasem okazuje się, że autorka wzoru miała inny pomysł na niego… wiesz czasem przetestowanie czyjegoś pomysłu kończy się świetnym nowym pomysłem testerki 😉

    1. No właśnie, czyli ten, kto miał testować twórcą zostaje. Pomysły mamy własne, umiemy je sprawdzić, dlatego dziwi mnie ten wilczy pęd do testowania. Tworzą się grupy zawodowych testerek, nie rozumiem, dlaczego? Podobno, ludzie, którzy sprzedają wzory chcą mieć pewność, że są dobre. To co? Nie są pewni tego co wymyślą? Sprawdzić można samemu, testerka w kąt, niepotrzebna.

  3. Uwielbiam Twoją Patrycję, jest doskonała na poprawę humoru 🙂 A na testerkę to Ty jesteś zbyt kreatywna. Zazieleniło się u Ciebie, aż wiosną powiało, śliczne te rękawiczki i torebka.

    1. Ja też ją lubię, jesteśmy jak dwa bieguny, ale bez siebie żyć nie potrafimy. Uzupełniamy się i może dlatego nasza przyjaźń trwa tyle lat. I co jest dziwne, nie bardzo mamy co sobie wybaczać. Jak mamy odmienne zdania zawsze pozostawiamy to do wyjaśnienia i zawsze dochodzimy do konsensusu. A jeśli nie, to trudno, możemy się różnić, ale przyjaźń jest najważniejsza 🙂

  4. Nigdy nic nie testowałam dla nikogo…za cienka jestem 🙂
    Całkiem poważnie to myślę,że te dziewczyny,które tworzą wzory np. swetrów zwyczajnie by sie nie wyrobiły z robieniem sweterka w kilku różnych rozmiarach.I tu z pomocą przychodzą im testerki.Nanoszą poprawki,modyfikują…itd.Potem możemy zakupić sobie gotowy „przepis” na swój rozmiar :)Pewnie jeszcze kilka”za”by się znalazło…ale ja wolę pozachwycać się piękną zielenią i cudnymi rękawiczkami :)Torebeczka też super!
    Pati wie,że stała się dość istotną personą ,taką co to poprawia nastrój wygłodniałych owej poprawy czytelników?:)))

    1. Może patrzę na to z innej perspektywy, jestem za tworzeniem wzorów. Samodzielne wymyślanie czegoś to frajda. Uda się… , albo nie. Tragedii nie ma. Robię na drutach tak długo, że na prace innych nie patrzę. Nie dlatego, że mi się nie podobają, ale mam obawy, że mogę splagiatować to, co ktoś wymyślił. Bez testowania wiem, jak jest to zrobione. I to moja tragedia :(. Pati aktualnie na Antypodach. Wróci za tydzień. Ucieszy się, jak zobaczy siebie z ciachem.

      1. No jasne,że lepiej tworzyć własne projekty,tylko nie każdy ma do tego smykałkę zwaną talentem.
        Wspomniałaś o grupie zawodowych testerek,to są dziewczyny,które wolą zapewne robić z gotowych opisów niż głowić się nad wymyślaniem projektów.Potem trzeba jeszcze opis zrobić…to żmudna praca…zresztą Ty to doskonale wiesz:)
        No i testerki mają wzór za darmo jakiejś swojej ulubionej projektantki.
        Taka myśl mi przyszła do głowy… korzystając z opublikowanego wzoru wszyscy stajemy się testerami/testerkami …jak coś nie pasi poprawiamy,modyfikujemy i dostosowujemy do naszych potrzeb:)Różnica tylko taka,że nie informujemy o tym autora wzoru.
        Się dzisiaj rozpisałam…

        1. Testerki mają określone obowiązki. One mają wzór sprawdzić i żadna inwencja twórcza jest niedopuszczalna. Sprawdzają pomysł autora i na tym kończy się ich rola. Mają znaleźć błędy. Potem jest publikacja i powinna być bez błędów, ale wiemy, że błędy się pojawiają, czyli albo testerka była do bani, albo… no. właśnie. nie wiadomo. I tak, ci ci wzór nabywają stają się testerami. Uda się, albo nie. i nie zawsze jest to wina autora wzoru. Po prostu, innowacje wprowadzone podczas dziergania nie zawsze się sprawdzają.

  5. Bajeczne są te twoje rękawiczki, sama z chęcią takie bym przetestowała ;p. Od niedawna cię podglądam , a za każdym razem umiesz poprawić mi nastrój :).
    Pozdrawiam serdecznie

  6. hahahah – każdy ma jakąś Patrycję, jeśli nie testerkę, to kopiarkę 😉 pomysłów albo nudziarkę 😉 swoich , wielokrotnie już słyszanych historii. 🙂 Twoja wiosenna wyprawka jest cudowna – sakieweczka cudowna, a rękawiczki – co tu dużo mówić piękne. Miłego dziergania, pewnie w tym smogu popełniłaś już całe mnóstwo jakichś cudeniek hahaha . Miłej niedzieli – Margot 🙂

    1. Margot, dzięki. Pati jest idealną testerką moich prac, tylko do kopiowania się nie garnie. Inne talenta posiada, których u mnie ani śladu. Siedzę teraz nad projektem, ale jak zawsze, bez testerki. Sama cała robotę wykonam, a co mi tam… Anemicznym alergikiem jestem i smog na mnie podwójnie działa 🙂

  7. Witaj.
    Testerski są potrzebne, jeżeli sprzedaje się wzór. Testerki testują instrukcje wykonania, nie pomysł. Sprawdzają także rozmiary – czy są dobrze rozpisane. Ten kto pisze wzór nie jest w stanie wyłapać swoich błędów, po prostu ich nie widzi, chociaż na nie patrzy – bo ma w głowie swój wzór i wie, że jest dobrze. Ale to co jest w głowie nie zawsze to jest to co na kartce. Po to są testerzy, wyłapują literówki, błędy w instrukcjach. Także sprawdzają spójność instrukcji – czy czegoś nie brakuje, czy czytając wie się, co trzeba zrobić.
    W końcu ten kto dzierga z zakupionego przez siebie wzoru chce mieć pewność, że podążając za instrukcjami otrzyma to co powinien otrzymać, a nie skończy z rozgrzebaną robótką.

    Polskie dziewiarki uczyły się z innych wzorów, niż to co teraz przyszło ze stanów. Amerykanki muszą mieć podane wszystko od początku do końca. Instrukcja typu: „od 10 cm gub na środku po dwa kwiatuszki wykonując kwiatuszkowy wzór” w ogóle nie wchodzi w rachubę. Musi być podane krok po kroku co trzeba zrobić. Polskie dziewiarki poradzą sobie z takimi instrukcjami, te z Ameryki – nie. I wzory pisze się teraz właśnie w takim stylu. Bardzo szczegółowe. Rozpisana prawie każda linijka, a wtedy łatwo o błąd.

    1. Fakt, niektórzy projektanci mają problem z rozpisaniem prawidłowo wzoru. Ja troszkę inaczej działam i może dlatego nie doceniam wartości testerki.
      Miałam kiedyś wywiad, w którym tłumaczyłam, jak robię projekty. Widzę włóczkę, powstaje pomysł, robię schemat. W/g własnego schematu dziergam i wyłapuję ewentualne pomyłki. Gotowe. Czyli podsumowując – od włóczki zależy, co z niej zrobię, to jest baza. Potem schemat (mój), potem praca (moja) w/g własnego schematu. Musi się zgadzać.
      Amerykanki potrafią piękne rzeczy robić bez rozpisywania linijki po linijce. Szczegółowe opisy robi się dla tych, którzy nie są zbyt wprawni, aby zrobić ze schematu. Ale do mnie zwracają się z prośbą o schematy, a nie o opisy. Zresztą ja jestem tak strasznie leniwa, że pisać „Work in ST st, as described in the stitch guide… ” nudne, sama przyznasz :).
      Cieszę się, że do mnie zajrzałaś, pozdrawiam serdecznie, i zaglądaj . Podobała mi się Twoja opinia. Fakt, moje zdanie, że testerka jest mi niepotrzebna nie przesądza o tym, że komuś innemu może się przydać. Ja inaczej pracuję, technik robienia schematów uczyłam się tak długo, że zlecać testerkom ich kontrolę mija się z celem.
      Buziaki 🙂

  8. Ale śliczne.
    Ja tam mam własne pomysły ale jeszcze nie potrafię tak dziergać….
    Chcę taką torebkę. Można jakoś zamówić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *