Rękawiczki, stres poświąteczny uleczony!

Rękawiczki, stres poświąteczny uleczony!

Święta mamy za sobą. Wystrzały noworoczne oddane o odpowiedniej godzinie O.OO. Szampan popłynął strumieniem wprost do kieliszków, toastom nie było końca. Było bosko, teraz do życia powrócić trzeba. Głowa boli, horyzont jest niestabilny, nogi drżą. Komputer (dla niezorientowanych – mój pies), po kryzysie psychicznym podczas wystrzałów, do zdrowia dochodzi. Po noworocznym balu, tańcach i zabawie z kieliszkiem szampana w dłoni pozostały wspomnienia. Lepiej nie rozglądać się po domu. Jakby mistral buszował i spustoszenie zrobił. Tylko choinka jest stabilna. Nawet światełka się palą. Dziwne, bo wydawało mi się, że poległa, jak korkami od szampana w nią celowali.

Nie poddaję się, sprzątam pobojowisko. Zabawa była wspaniała, fakt. Teraz zbieram talerzyki po wspaniałościach, w jakie obfitował sylwestrowy bufet. Op, nawet pod kanapą kilka znalazłam. Podejrzewam, że goście w ten sposób zaprzyjaźniali się z Komputerem.  Wredny pies. Za kawałek szynki gotów ogonem pomachać i przyjaciela udawać. A miał grzecznie w sypialni poleżeć i udawać, że go nie ma. Wymknął się widocznie i swą nędzną posturą litość wzbudził. Teraz leży i wzdycha. Wie, że szynki ode mnie nie dostanie.

Happy day after Christmas
And merry rest of the year
Even when Christmas is over
The light of the world is still here

(Szczęśliwy dzień po świętach, rok niech będzie wesoły, kiedy święta się kończą, światło świata jest jeszcze tutaj itd. itd.)

To jest właściwe podejście do życia. Nie przejmować się. Jestem starsza o rok (niestety), a podczas noworocznych podskoków cieszyłam się, jakby czas się cofał, a nie gnał jak szalony do przodu. Wszyscy się cieszyli, że data w kalendarzu się zmieniła… Dlaczego? Skąd ta radość? Normalnie większość z nas powinna się martwić. Starzejemy się przecież… a ilość toastów wznoszonych pompatycznie świadczy o tym, że na trzeźwo z tym  pogodzić się nie możemy. Frustracja… wszyscy klęskę w walce z czasem ponoszą. Rok do przodu, musimy z tą myślą się oswoić, zaprzyjaźnić. Wojna z czasem przegrana, dodatkowo bałagan po tej klęsce muszę posprzątać.  Worek na śmieci trzeba przynieść i wrzucić do niego to, co się  piętrzy w każdym kącie i urok świąteczny straciło. W niczym nie przypomina tego, czym nęciło podczas zabawy. Pęknięty kieliszek, jest starszy odo mnie – do śmieci! Poinsesja listki straciła? – do wora! Sprzątanie to nawet fajna zabawa. To jak ze spamami na blogu, puk i nie ma. Rynek ogarnięty, Zbyt szczegółowo się nie rozglądam, nie bardzo mam ochotę na stratę całego dnia, co by dom do kultury doprowadzić. Jutro też jest dzień, następny dzień nowego roku, może wtedy wenę poczuję i resztę porządków zrobię. Teraz nie mam ochoty. Rękawiczki zrobię, aby nowy rok godnie rozpocząć.

Rękawiczki zrobiłam zamiast postanowień noworocznych. Nie mam żadnych postanowień. Smutne? Nie chcę nic postanawiać, bo i tak nic z tego nie będzie. Silnej woli nie posiadam. Walczyć z sobą nie chcę, Wrogów nie widzę. Życie jakie jest, każdy wie, więc moja dobra wola w walce z przeciwnościami nie ma znaczenia. Zawsze się staram, a jak coś nie wyjdzie? Trudno, takie jest życie. Nie zawsze się udaje, chociaż bardzo chcemy. Żadne postanowienie losu nie zmieni. Natomiast zawsze można w ramach terapii i leku na wszelkie zło na drutach rękawiczki zrobić. Jest to przyjemne i twórcze. A kłopoty wystawić na próbę czasu. To, co teraz jest straszne, jutro będzie tylko nieprzyjemnym epizodem, więc po co się martwic?

 

14 thoughts on “Rękawiczki, stres poświąteczny uleczony!

  1. Nowy rok rozpoczęty godnie. Sprzątanie, bardzo lubię. Nie lubię kurzu wycierać, ale wyrzucanie jest takie oczyszczające! Nawet nabyłam odpowiednią lekturę, co by jeszcze łatwiej rzeczy się pozbywać.

    1. Wiesz, ja bez lektury wywalam wiele rzeczy, potem zastanawiam się, czy nie przesadziłam. Ale tylko przez chwile mam żal do siebie, że byłam zbyt surowa w ocenie tego co wywaliłam. Momentalnie uzupełniam braki i ponownie mam z czego wywalać 🙂

  2. Ja też nie mam żadnych postanowień, bo i po co… Staram się żyć, cieszyć życiem i łapać każdy dzień 😉 Bardzo fajny post! Lubię Cię czytać 🙂 a rękawiczki fajne mimo, że kolorystycznie zupełnie nie w moim guście. Bardzo fajny wzór

    1. Kolorystycznie i nie moja bajka, ale takie wyszły. Rysowałam nowy wzór i łatwo mi było pobawić się kolorem. Przy tworzeniu nowych schematów używam kolorów jak lecą. Ważny jest wzór i kształt. Wzór wyszedł O.K.. Kolory się przenikają, muszę go tylko zapisać i wtedy opublikuję 🙂
      Pozdrawiam 🙂

  3. Fajne to lekarstwo na stres 🙂 Mój syn twierdzi, że nie ma żadnego nowego roku. Z jego perspektywy nic się nie zmieniło, a na datach i cyferkach się jeszcze nie zna 🙂

    1. Szczęściara, taki mały brzdąc to lek na każdy stres. Lepszy niż druty :). On każdego rozbawi i do porządku przywoła. Byłam u rodzinki na wsi , też był taki maluch i rozkosz było na niego patrzeć. Rozrabiał z takim wdziękiem, ze trudno mu było nawet uwagę zwrócić 🙂
      Pozdrawiam i uściskaj synka.

  4. Rękawiczki są przepiękne… Naprawdę…
    Co do witania Nowego Roku – to fakt, starzejemy się. Każdy z nas się starzeje i nie unikniemy tego. Taka kolej rzeczy. Ale pojawienie się nowej daty w kalendarzu jest analogiczne do otwarcia nowej stronicy w zeszycie. Tak miałam w szkole podstawowej – otwierałam nową stronę i mówiłam sobie w myślach „Ta będzie najładniejsza!”. To nic, że na poprzednich wyszedł kleks, że niektóre literki były niestarannie napisane. Na tej miałam szansę napisać pięknie i tylko ode mnie zależało, czy taką piękną ta stronica zostanie. Myślę, że z Nowym Rokiem jest podobnie. Odcinamy grubą kreską to, co było – zaczynamy nowe! I zacznijmy je dobrze 🙂 Tego nam wszystkim życzę 🙂 Co do postanowień – rozumiem, że niektórzy ich nie robią. Ale rozumiem też, że inni tego potrzebują. Ktoś się zmaga z jakąś swoją słabością, ktoś chce wreszcie w tym roku dojść do tego, do czego nie udało mu się dojść w latach poprzednich. Nie widzę w tym niczego złego – wręcz przeciwnie – to pokazuje, że ktoś ma jeszcze chęci na podjęcie tego wysiłku. Ja wiem, niektórzy nie potrzebują daty, mają silną wolę, zaczną i już. Ale większość z nas taka nie jest. 1 stycznia to raczej symboliczna data. Takie przejście z jednej strony na drugą.
    Ale się rozpisałam 🙂 Bo i Twój wpis jest bardzo ciekawy, świetnie napisany, czytałam z ciekawością 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!
    Asia

  5. Asia, Ty jesteś poukładaną, subtelną osobą. Widać na blogu, że masz wszystko idealnie poukładane, perfekcyjne. Możesz planować i jestem pewna, że będziesz to realizowała. Ja, niestety do takich ludzi nie należę. Żyję chwilą, z ciekawością czekam na nowe wyzwania, ale szybko się zniechęcam. Szczególnie wtedy, gdy coś jest zbyt łatwe. Odpadam…Zodiakalny Strzelec, z łukiem w dłoni na podbój świata mogę ruszyć, ale… tak ogólnie to leniwa jestem 🙂
    A zeszyty w szkole, oj, lepiej się nie chwalić. Wszystko w nich było. Praca domowa a pod nią szkic karykatury nauczycielki (nieudany). Notatki prowadziłam w jednym zeszycie ze wszystkich przedmiotów… Bałaganiarzem jestem do dzisiaj :),
    Pozdrawiam

      1. Asieńko, jak masz doła, do mnie proszę :).
        Prawdę napisałam, jesteś dla mnie wzorem cnót wszelakich, a najważniejsza cecha to serce na dłoni… to się czuje czytając Twojego bloga „)

  6. Stres i u mnie minął…może nie poświąteczny,tylko taki długodystansowy drań.Wczoraj zakończyłam kolejny etap w swoim życiu zawodowym… sprzątanie było,tylko innego radzaju:)))Teraz to co zostawiłam muszę zastąpić czymś innym i to szybko…coby „długodystansowiec” nie wrócił:)
    Tak szczerze mówiąc to ja lubię ład i porządek…tylko jakoś nie potrafię go utrzymać w moim kącie do pracy…wokół mojego fotela stoją koszyki z włóczką,lampa obwieszona drutami i muliną…parapet założony gazetkami,szydełkami i czort wie czym jeszcze.
    Ostatnio usłyszałam coś strasznego od mojego osobistego małżonka..
    -Ty masz tu już jak w szczurzym gnieździe!
    Posprzątałam pięknie bo szczurów nie znoszę,nawet pisanie o nich przyprawia mnie o dreszcze:(I nawiązanie do postanowień noworocznych…tylko jeden koszyk przy fotelu.Za buszujące nocą chochliki nie odpowiadam:)))
    Rękawiczki cudne jak zawsze:)
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego w Nowym Roku Klaro:)

  7. Kasia, ja większą uwagę bym przyłożyła do tego, co osobisty małż w szczurzym gnieździe porabiał? Wyjaśnij to koniecznie! I jeszcze jest tak dobrze zorientowany, wie, jakie porządki tam panują, niepokojące…
    A bałagan wokół miejsca pracy rękodzielniczek to konieczność. My tworzymy i musimy mieć wokół wszystko, co ewentualnie może się przydać :). I gdzie to mamy chować? Pod sufitem? W piwnicy? O, nie! To nasze skarby, a majątku trzeba pilnować. Małż może podziwiać Twoje dzieła. Ty masz dar, on jest na bieżąco zadbany, to mało?
    Współczuję problemów w pracy, moja babcia mówiła „Jak nie urok, to przemarsz wojsk”… Żal, czasy ciężkie, życzę powodzenia, wszystko będzie dobrze. Musi być, wyjście się zawsze znajdzie 🙂

  8. hahaha no tak, masz rację, powinniśmy się smucić a nie cieszyć – szampan najwyraźniej pomaga popatrzeć na to z innej strony 😉 . Rękawiczki świetne, ja ciągle cieszę się świątecznym nastrojem, choinki rozbierać nie zamierzamy w najbliższym czasie, za oknem zimno, w domu cieplutko i milutko – coś tam jeszcze zostało – jakieś ciasto, jakieś słodycze. Czytam książkę, którą dostałam i … pomału zmierzam do następnego nowego roku 😀 . Pozdrawiam serdecznie – Margot

    1. Mnie powolutku świąteczne zawirowanie mija, pocieszeniem jest karnawał i lodowisko za oknem. Jak tylko próbuję doczłapać się w konkretnie miejsce, to leżę i Komputer ma ubaw. Myśli, że to zabawa, a ja kostki moje liche liczę, o siedzisku nie wspomnę, ale czuje go cały czas… Podobno mamy zimę, ale ja cieplejsze klimaty poproszę, no, może być Majorka…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *