Polish knitting – Polish handcraft – Polacy nie gęsi i swoje rękodzieło mają

Polish knitting – Polish handcraft – Polacy nie gęsi i swoje rękodzieło mają

Zaczęło się niewinnie. Ucieszyłam się z dużej ilości życzeń świątecznych. Fajnie, że ludzie pamiętają. Przynajmniej raz w roku się odzywają, miło. Z rozrzewnieniem wczytywałam się w treść, przypominałam sobie ciekawostki z naszych spotkań w realu. Czasy takie durne, że łatwiej jest klikać w klawiaturę, niż organizować spotkanie. Niby wszystko o sobie wiemy, ale spotykamy się nieczęsto. namiętnie natomiast piszemy e-maile. Szybko, sprawnie, bez zobowiązań, najprościej. Trudno zreszta organizować imprezę z kimś, kto aktualnie przebywa w Stanach, w Brazylii, czy innym odległym zakątku świata. Rozproszyliśmy się, ale miło, że o sobie pamiętamy i  życzymy sobie tego, co i sobie chcielibyśmy pożyczyć.
Wiele osób z kręgów robótkowych również przysłało mi serdeczne uściski i pozdrowienia. Dziękuję. Dzięki internetowi świat jest maleńki, możemy wymieniać informacje, możemy się chwalić naszymi pracami, nie jesteśmy anonimowi. Nasze prace krążą po świecie i cieszymy się, gdy ktoś nas chwali, pisze, że to co stworzyliśmy jest piękne. Miłe słowa łechcą moją próżność.

Wśród życzeń znalazło się pytanie:
„Hi, I have been searching for a traditional pattern for a gift for my father. He is very proud of his Polish heritage. Endless searching has resulted in no Polish knitting references. Can help me? Do Polish People knit? All of europes countries have something they are known for, fair isle, and irish cabled sweaters, and french lace? What about Poland? „

Tłumaczenie:
„Hej, szukam tradycyjnego wzoru na prezent dla mojego ojca. On jest bardzo dumny ze swojego polskiego pochodzenia. Szukanie nic nie dało, nie znalazłam żadnych tradycyjnych polskich wzorów. Czy możesz mi pomóc? Czy Polacy robią na drutach? Wszystkie kraje Europy coś znanego mają, Fair Isle i irlandzkie swetry, francuskie koronki? Co z Polską?”

No, pomyślałam, koleżanka leniwa, źle szukała, niemożliwe przecież, aby taka dziura w historii naszego rękodzieła istniała. Znam wiele dziewiarek, piękne prace wykonują, ale… Fakt, żadna z tych prac nie ma odnośnika, że to praca, która nawiązuje do polskiej tradycji. Hafty, owszem, znamy kaszubskie, łowickie, kurpiowskie… W zasadzie każdy zakątek naszego kraju urzeka jakimś ciekawym wzorem do haftu. Koronki koniakowskie zachwycają cały świat.

Praca 5 koronczarek z Koniakowa. Kończą szydełkować okrągłą serwetę o średnicy 5 metrów, składającą się z około 8 tysięcy elementów. fot: Jacek Kohut

To wszystko znamy, ale wzory i schematy na druty? Ogarnęła mnie niemoc. Twórcza. I luka w pamięci. Przecież kiedyś coś robiłam, korzystając z polskich wzorów. Przypomniałam sobie. Kiedyś robiłam mitenki, korzystałam  z wzorów, które pochodziły ze starej książki, która gdzieś leży na strychu, zapomniana. Oj, niedobrze, tradycję na niebyt skazałam.

Muszę do korzeni powrócić i zająć się propagowaniem wzorów, które nasi przodkowie stworzyli i które zapomniane czekają na odkrycie, tzn. na odnalezienie. Wystarczy tylko wejść na strych…

Mieszkam w bardzo starym domu, strych jest tak zagracony, że trudno się tam poruszać. Przedmioty tam zgromadzone są mi potrzebne, to moje wspomnienia. Wynoszę tam to, co aktualnie nie jest  mi potrzebne, ale ma wartość sentymentalną. Może kiedyś się przydadzą, a jeśli nie, to i tak nikomu nie przeszkadzają. Po prostu leżą tam spokojnie i czekają na swoje nowe życie. Może kiedyś znajdę książkę, z której skopiowałam ten wzór. Może…

Widziałam kiedyś średniowieczny obraz przedstawiający Madonnę. Już wtedy dziergano z zapałem, nawet mając aureolkę świętej nad głową. Szkoda, że nasi wielcy nie biorą z niej przykładu. Życie by było łatwiejsze. Jakby robótką się zajęli. to czasu na durnoty by nie mieli. Już widzę naszych czołowych na sali plenarnej. Druty w dłoni i zgodnie sweterki dziergają.

Dziergająca Madonna Bertrama z Minden (1345-1415)

Podsumowując, historycznie od dawna dziergano na całym świecie, a u nas? Przejrzałam wiele opracowań, znalazłam taki obrazek

Folklor zakopiański wiecznie żywy

Uspokoiłam się. Wełnę mieliśmy, a co dalej? Co z tą wełną się działo? Jakie wyroby powstały? Żaden ślad po tym strzyżeniu nie pozostał? Żadnego narodowego wyrobu na drutach nie ma? Spoglądam na stroje regionalne. I serce pęka, nic nie znalazłam. Żadnego ludowego sweterka, żadnej spódniczki, pustka. Norwegowie mają, Estończycy, Litwini, Niemcy… a my? Nic?

Jeśli ktoś ma takie wzory, proszę pokażcie, ja jedynie mogę te hafty na druty przerobić

Chociaż… Wszystko, co powstaje w mojej głowie, wszystkie projekty to wymysł mojej fantazji. Rzadko  korzystam z cudzych wzorów, jeśli tak jest to piszę, czyj jest wzór. Pozostałe są moje, czyli polskie. A więc mitenki, które zrobiłam to polski produkt. Dumnie można napisać „Polish mits – snow on the Vistula river”. Ale wymyśliłam. No cóż, dziewczyny, trzeba kombinować, aby promocję naszego rękodzieła robić. Nie samym haftem Polska żyje (nie umniejszam rangi haftu, ale przykre, gdy zapominamy o drutach). Piszmy na blogach, gdy coś zaprojektujemy, że to nasze, rodzinne rzemiosło „Polish Handcraft” .

Mam koleżankę, Karen, mieszka na Long Island w Nowym Jorku. Jest bardzo związana z Polską. Kocha nasz kraj i wszędzie go propaguje. Pisała, że ma odwiedzić Warszawę i na tą okoliczność  wydziergała sweterek z polskim orłem. Sama stworzyła schemat.

wzór Karen Knski Polish Eagle Sweater

Nie jeden, aby dopełnić dzieła i uczcić nasz kraj stworzyła drugi.

wzór Karen Knski Polish Eagle Sweater

Karen, rozrysowała również wzór naszego rodzimego Bolesławca, aby wykorzystać go w dzianinie.

Kski’s Polish Pottery Hat Mosquito pattern

A ja? Skorzystałam z uprzejmości i dobrego serduszka koleżanki z N.Y. i wydziergałam mitenki. nazywają się „Thank you Karen”. I wstydzę się, że ja jako Polka sama tego nie rozrysowałam. Wsyd!

Korzystajmy z wzorów, które leżą na strychu, zbierają kurz na półkach, kochajmy swoje, warto, bo w ten sposób tradycja nie zginie, i będę mogła amerykańskiej koleżance napisać. Proszę. to jest polski wzór, spójrz, jaki piękny…

15 thoughts on “Polish knitting – Polish handcraft – Polacy nie gęsi i swoje rękodzieło mają

  1. Na strychach starych domów można znaleźć wiele skarbów. Polskie rękodzieło zawsze było piękne, wiele kobiet tworzy w swoich zdolnych rękach niepowtarzalne rzeczy.

    1. Danusiu, szczególnie, jak ma się tak zgrabne łapki jak Ty. Podziwiałam prace na Twoim blogu, zachwyciłam się wszystkim 🙂
      A ze starym strychem jest ten kłopot, że nikt tam nie ma ochoty posprzątać. Poukładać, posegregować… Ja robię tylko wrzut i na tym kończę swoją działalność. Niedługo nic się tam nie zmieści, chociaż strych spory… No nic, potomni ocenią, jaki miałam dar upychania …
      Pozdrawiam

      1. Cieszę się, że do mnie zaglądasz. Ja Twój blog odkryłam dziś i już dodaję go do czytnika. Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwego Nowego Roku, spełnienia marzeń i wszelkiego dobra 🙂

  2. Klaro Szczęśliwego Nowego Roku i jakim wspaniałym postem kończysz stary rok. U ciebie zawsze tak ciekawie i piękne wzory, bardzo mi się podobają. Z tego co wiem jest dziura jeśli chodzi o wzory na druty czyli rękodzieło typu swetry i inne wyroby . Jest jeden wzór w moich czasach było to bardzo mone i to był zaszczyt taki sweter posiadać i były dosyć drogie, ale muszą być zrobione z grubej góralskiej wełny to były bardzo ciepłe swetry w kolorze szarym lub kremowym, dosyć luźne wełna była podobna trochę do waty bardzo gruba i nierówna.Miały karczek a na nim duże czarne gwiazdki i paski kremowe i czerwone wzór podobny do norewskiego tylko większy. Swetry do chodzenia po górach wyglądały super tylko, że gryzły…jeśli.taki sweter ofiaruje się Polakowi z dawnych czasów zaraz przypomni sobie Polske. Swetry góralskie właśnie takie to dawna Polska. Pozdrawiam

    1. Jola, mam gdzieś taki sweterek (chyba właśnie na strychu 🙂 ).Na samą myśl już się drapię… Ale dla podkreślenia, że Polacy jakieś swetry kiedyś dziergali to może go odszukam :). Muszę się spieszyć, aby mnie mole nie wyprzedziły :). Żartuję, na strychu tak pachnie lawendą, że nie miałyby odwagi tan wleźć. Lawendę z całego ogrodu tam wrzucam, żeby ładnie pachniało i robale przytulnego gniazdka sobie nie wykonały 🙂
      Jola, w Sylwestra za Twoje zdrowie szampana wypiję!
      Pozdrów ode mnie Big Bena, Tamizę i … no, nie wiem, ale Królowej też ode mnie się pokłoń…

    2. Też mi od razu góralskie swetry przyszły na myśl. I nic więcej. Chyba bardziej popularne było u nas szydełko niż druty.
      Ale nie tylko w tej dziedzinie jest dziura w historii. Podobnie jest z koronkami klockowymi. Polskich wzorów nie ma. Podobno po zamknięciu szkoły w Zakopanem wszystkie wzory, które były tam zebrane zostały spalone jako niepotrzebne śmiecie. Pozostaje jedynie korzystanie ze wzorów zachodnich, czeskich albo rosyjskich, bo u nich ta tradycja nie zanikła. Nici czy specjalistyczny sprzęt kupuje się w Czechach bo u nas jest nie do zdobycia.

      1. Ksiąd z J. Stolarczyk, podczas otwarcia szkoły na Krupówkach powiedział do zebranych uczniów i gości
        ”…Jak imiona wszystkich dobrodziejów nauczycieli, tak i wasze zapiszą się w księdze historii szkoły snycerskiej w Zakopanem. I po stu latach, I dalej mówić o Was będą, Jacyście byli I coście za jedni”
        Niestety, to tylko słowa… Materiał na spódnice (polskie tybety) – chiński. Wzór opatentował Stanisław B., który od wielu lat mieszka w Chicago, ale każe sobie słono płacić za korzystanie z tego, co nasze. To jakaś pomyłka, bubel prawny, ale nic się z tym nie robi. Potworne. A spalenie wzorów to przestępstwo! żal naszej kultury, idziemy w komercję, nie szanując tradycji zabijamy własną kulturę. Beznamiętnie ściągamy wzory od innych, nie pamiętamy, że to my stanowiliśmy czołówkę rękodzielnictwa światowego.

  3. A u Ciebie jak zawsze coś ciekawego do poczytania i przemyślenia. Wydaje się mi, że takich ludowych tradycji dziergania, zwłaszcza na drutach, to raczej nie mamy. Mój region to Lasowiacy, czyli płótno. Do tego haft wełną, czasem u bogatszych w paradnej izbie poduszka z koronką na kołeczkach. Czasem się zastanawiam, przecież tym kobietom w łoktuskach ciepło chyba nie było. A nam się dzianina wydaje takim oczywistym rozwiązaniem.

    1. Obejrzałam stroje Lasowiaków, są piękne, ten haft to bajka. Czerwień na bieli…i czerń. Trochę podobny do haftu wilanowskiego , tylko chyba bogatszy. Cudne rejony, sandomierska puszcza to poezja, więc i stroje musiały komponować się z otoczeniem. „Pójdźcież za mną, miłe dusze,
      Zawinąwszy się w łoktusze.” 🙂 chyba ciepło panienkom nie było. Szale estońskie przy nich to siermiężna chusta. Każdemu zazdroszczę, kto w takich klimatach przebywa 🙂
      Pozdrawiam i dzięki za nowe pomysły, chyba haftować zacznę, Ty to robisz tak pięknie.

  4. Kolejny ciekawy post u Ciebie 🙂 jak tak pomyślę to w mojej rodzinie wszystkie kobiety robią na drutach… nie wiem czy moja prababcia robiła, ale moja babcia, mama i ja robimy na drutach i wiesz masz rację nie pamiętam, żeby jakiś robiony przez nas wzór był taki naprawdę polski, a jak tak pomyśleć to szkoda. Haftów regionalnych mamy dużo, ale dziergadełek zero. Śliczne mitenki zrobiłaś, ja dziergam max. na dwóch drutach… kiedyś muszę w końcu spróbować sobie takie cudo zrobić.
    Dziękuję za życzenia dopiero dzisiaj odkryłam kto mi je przysłał 😉
    Życzę Ci wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

    1. Ula. dzięki za życzenia 🙂
      Musimy kultywować nasze rękodzieło, druty do niego należą. Zawzięłam się i będę szukała naszych korzeni na całym świecie. Przeszukam wszytko, co dostępne i ukryte, mam nadzieję że odnajdę, takie perełki, że świat uklęknie 🙂

  5. Strychy starych domów to skarbnice. Czytam post, i myślę sobie, o chętnie bym zobaczyła wydziergany Boleslawiec. Bo bardzo go lubię. Czytam dalej, i jak to mówią, mówisz i masz!
    :):):)

    1. Więc do roboty, dziergamy nasze wzory :). Dasz radę, w razie pytań jestem do dyspozycji :). Obiecałam patterny i będą!
      Pozdrawiam 🙂

  6. Bardzo dziękuję za życzenia świąteczne, nie wiedziałam długo od kogo. Przy okazji życzę wszystkiego dobrego w tym Nowym Roku 🙂
    Ja mam taką jedną książkę z 1990 roku-„100 splotów na druty i szydełkiem”. Nie pisze w niej jednak czy to polskie wzorki czy inne. Jest też kilka zdjęć pokazujących gotowe sweterki z wzorem wrabianym,np: na plecach- „motocyklista”. Niestety nie jest to wystarczająco stara książka by móc mówić o tradycji a co dopiero o korzeniach 🙁
    Tradycyjne wzory ceramiki z Bolesławca są bardzo ładne, nowe też się mogą podobać https://www.youtube.com/watch?v=z8kKgLKRmRo

    1. Tak , w Bolesławcu zakochał się cały świat. Śmieszne jest to, że w Stanach jest tańszy niż w Polsce. Stempelki podbijają serca a oni szukają dalszych inspiracji, aby zadziwić świat. Ja mam stareńką miseczkę z Bolesławca, strzegę jej jak oka w głowie. Pamiątka po Babci, niech więc mnie cieszy. Uwielbiam tradycję i dobrze, że Bolesławic myśli podobnie i w komercję nie wchodzi. No, chyba ze Chińczycy się za wzory nasze wezmą i tandetą rynek zasypią 🙁
      Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *