Bunad i norweski haft ludowy Norsk broderi

Bunad i norweski haft ludowy Norsk broderi

Lubię łączyć style, monotonia mnie przeraża. Lubię kolor i szaleństwo i zawsze kieruje się zasadą, że to, w co się ubieram musi mieć duszę. Dziwne? Ubrania mają duszę? To głupota! Możliwe, ale jest to mój punkt widzenia i ponieważ dotyczy mnie, to tego się trzymam. Większość ubrań mam robionych ręcznie, wyczuwam w nich duszę kogoś, kto to stworzył, widzę serce twórcy, jego intelekt, jego pracę. Wyobrażam sobie tą osobę, która pracowicie, starannie wykonała to, co teraz mnie tak cieszy. Wyobraźcie sobie… W  dalekim kraju jest wieczór, sypie śnieg. W maleńkim domku przy kominku, na krzesełku siedzi jakaś pani, pod jej stopami plącze się jakaś kocina z puchatym ogonem. No. może nie całkiem puchatym, ale jak się przyjrzymy, to kota widzimy. Robi coś na drutach. Marzy? Myśli? Nieważne, ważne że coś robi. I to coś może należeć kiedyś do mnie. Stanę częścią jej życia, to tej rzeczy poświęciła swój cenny czas i swoje natchnienie. Pięknie to powiedziałam, prawda? Ale jest to prawda. Robi coś z przekonaniem, że warto kogoś uszczęśliwić. Jeśli robi to dla siebie, jest to moment, który zapamięta, bo każda rzecz powstaje w jakimś momencie jej życia. Jest odzwierciedleniem chwili.

Rudolf Epp Strickendes Mädchen mit katze

Maszyna jest zaprojektowana przez człowieka i wzór opracował człowiek, więc sweterek maszynowy to to samo co zrobiony ręcznie? O, nie! Takich  sweterków będą tysiące, a zrobiony przez tą panią tylko jeden. I może należeć do mnie. Dlatego wybieram to, co ktoś zrobił samodzielnie, no, chyba że zrobię coś sama.

Uwielbiam styl folkowy. Nie jest ważne z jakiego kraju coś pochodzi, ważne, aby było piękne. Piękne ubrania, świetnie skomponowane, idealnie wykonane to folk norweski. Aż mi łapki drżą, aby je we własnej garderobie powiesić. I szaleć, podziwiać i eksponować. Wiem też, że nie należy przenosić tradycji jakiegoś kraju do innego, o odmiennej kulturze. Poza tym, w komplecie, mimo uroku całej kolekcji, mogłabym wyglądać cokolwiek zbyt ludowo. A gdyby poszczególne  elementy skomponować z tym, co aktualnie noszę? . W całości się nie da, ale fragmentami, detalami? Myślę, że jest to możliwe.

Ale jak wybierzemy sobie jeden element takiego ubranka, a reszta będzie całkiem współczesna, to możemy wyglądać wyjątkowo pięknie. Nawiążemy do folku, ale go trochę uwspółcześnimy.

Zachwycam się haftem ludowym, w Norwegii nazywa się bunad brodery. To on powoduje, że stroje norweskie są tak bardzo piękne.

 

Hafty te można wykorzystać w swetrach, bluzkach, butach, tekstyliach domowych. Wolna wola twórcy. Gdyby ktoś miał ochotę, proszę

Projektanci czerpią inspirację ze starych tradycji ludowych, korzystają z pojedynczych elementów i wykorzystują ich piękno w tworzonych przez siebie kreacjach, przedmiotach codziennego użytku.

Sklepy w których sprzedawane są rzeczy bunad, oferują stroje jako elementy, nie jako całość. Suknia wygląda doskonale niekoniecznie w zestawie z haftowaną bluzką. Sprawdza się też ze zwykły podkoszulkiem. O haftowanych getrach marzę od dłuższego czasu, mam  w planach ich wykonanie. Nie jest to trudne. Wystarczy je wydziergać, a potem tylko hafcik. Proste Do nas tylko należy wybór. A wybierać jest w czym.

Mój ukochany zestaw. Ten  bardzo chętnie bym zaanektowała w całości . Męska wersja by była dla Alberta, jego też bym zestroiła odpowiednio uroczo. Wątpię jednak, ze wyraziłby na zgodę, bo on coś twórczo do sprawy mody nie podchodzi. Chociaż… muszę mu zaproponować, w Laponii sprawiał wrażenie zachwyconego kulturą Norwegów. Może się uda.

źródło

Wiele osób pytała o sweter, który prezentowałam przy okazji rękawiczek

zdjęcia Jakub Pietrzak

Wyjaśniam więc. Nie ja go robiłam. Piszę to z przykrością, ale jest to sweterek firmy Vrikke,

Zdjęcia Jakub Pietrzak

Kocham ten sweterek, z berecikiem z szarotką wyglada genialnie, wszyscy mi go zazdroszczą. Wielokroć mnie pytano, skąd go mam. Wyjaśniam – z Norwegii i żałuję, że kupiłam tylko jeden. Ale może kiedyś powiększę kolekcję, bo firma nadal działa, a ten który obecnie prezentuje też jest piękny.

źródło

 

10 thoughts on “Bunad i norweski haft ludowy Norsk broderi

  1. Trochę te schematy , które zamieściłaś przypominają haft kaszubski 🙂 W moich stronach „noszenie się na folkowo” jest kojarzone z obciachem, ot po prostu kompleksy Polski B. A w Twoim sweterku bardzo ! podoba mi się zapięcie, samo w sobie jest ozdobą. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Ela, myślę, że polscy dizajnerzy zbyt małą uwagę przywiązują do potencjału , który tkwi w kulturze ludowej. Ja propaguję, gdzie mogę siłę naszej kultury, ale najtrudniej mi w Polsce. Łatwiej jest ściągnąć coś od Chińczyka, niż zastosować haft kaszubski. Smutne.
      Hafty na całym świecie są podobne. Chodzi o kolorystykę i fakt, że norweski wykonany jest wełną. Ja wybrałam wzory tak, aby był zaznaczony kierunek haftu, wtedy łatwiej go wykonać.
      Pozdrawiam
      (czekam na wpisy na Twoim blogu 🙂

  2. Cudowny post i nareszcie można oderwać się o tego tłoku codzienności, szczególnie tu gdzie teraz mueszkam . Tak pięknie piszesz i pokazujesz to co kocham. Uwielbiam ekementy strojów ludowych łączonych ze zwykłymi. Nie ma piękniejszych zdobień niż ludowe. Sama niejednokrotnie rozmyślam nad kupnem np. Kaftan krakowsi i zwykłe podkoszulki… cudowne zdjęcia.uściski serdeczne

    1. Jola, masz cudowne wyczucie piękna, więc
      Twoja opinia jest dla mnie szczególnie miła 🙂
      Hafty ludowe to potencjał, niestety w Polsce potraktowany troszkę po macoszemu. Ale… jesteśmy my, więc można tworzyć z zastosowaniem technik, które tylko do nas należą. Musze to przemyśleć i coś wykombinować.
      Joluniu, trzymaj się i uśmiechaj, łatwiej wtedy przetrzymać trudne chwile.
      Pozdrawiam 🙂

  3. Getry z haftem – rewelacja 🙂 . Macie Panie rację, podzielam ten pogląd, że nie potrafimy wylansować polskiego folkloru, a przecież nasze hafty i nie tylko, są równie atrakcyjne. Sweterek cudowny. Pozdrawiam – Margot 🙂

    1. Margot, do nas świat należy, propagujmy własne wzory za oceanem. Niech wiedzą, że nie tylko Norwegia coś pięknego tworzy. My nie jesteśmy gorsi.
      Pozdrawiam

  4. Na Orawie, gdzie mieszkam, elementy stroju ludowego – na podkoszulku, sukience – nadal są bardzo modne. Jest u nas wiele sklepów, które oferują odzież stylizowaną na strój regionalny. Z resztą, przy każdej nadarzającej się okazji ubierany jest też strój oryginalny. Górale zawsze kultywowali regionalizm i nie wstydzą się go do dzisiaj. Sama mam w szafie kilka ubrań stylizowanych i ogromną chustę, którą dostałam od męża z okazji 25 rocznicy osiedlenia się na Orawie. Orawianie dzielą ludzi tu mieszkających na dwie kategorie: „pnioki” i „krzoki”. Pniokiem trzeba się urodzić, krzokiem można zostać przez zasiedzenie. Jestem tym drugim i z dumą noszę swoją chustę przy różnych okazjach. Można to zobaczyć na moim blogu w jednym z lipcowych wpisów tegorocznych.

    1. Jak ja Ci zazdroszczę. Kocham Orawę. Kiedyś harmonijkę tam kupiłam, mam ją do dziś. Piękne miejsce, serce rośnie, że przywiązujecie wagę do tradycji. Orawa to takie szczególne miejsce. ni to Słowacja, ni to Polska. Ważne, że Orawa. Jesteście cudowni, a folk, to to , co na Orawie kocham najbardziej.

  5. Rękawiczki razem z tym sweterkiem tworzą piękny komplet, wspaniale się uzupełniają – mimo że jak piszesz jest to łączenie stylów i … czasu rożnych osób :o)

  6. Dzięki za mile słowa. Fakt, rękawiczki ja wydziergałam, a sweterek nabyłam w drodze kupna. Norwegia i Polska, klimaty połączyłam ale razem wyglądają O.K. Folk ma to do siebie, że cudownie łączy wszystkie kultury 🙂
    Pozdrawiam i miło , że do mnie zajrzałaś 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *