Rękawiczki litewskie na drutach (Latvian gloves) czyli wzloty i upadki w domu Klary

Rękawiczki litewskie na drutach (Latvian gloves) czyli wzloty i upadki w domu Klary

Często zastanawiam się, dlaczego robię rękawiczki a nie bamboszki, szaliczki skarpety… Zrobić kapcie to nie problem. można tak, dwa kłębki i gotowe.

http://www.topcrochetpatterns.com/blog/11-truths-only-a-crocheter-will-know
http://www.topcrochetpatterns.com/blog/11-truths-only-a-crocheter-will-know

(zrobiłam kapcie dzisiaj , wzór był niepotrzebny)

Skoro można tak, to po co się męczyć? Wzory wymyślać, kombinować, uda się, nie uda się… za małe, za duże… Szaliczek to nudna sprawa, poszaleć nie można i jest taki długi. Robi się i końca nie widać. Sweterek może być za mały, albo za duży. Albo jeszcze gorzej. Pod koniec pracy może się okazać, że włóczka skończyła się, a my mamy jeszcze jeden rękaw do zrobienia. I co wtedy? Żałujemy, że rękawiczek nie zrobiliśmy. Robi się je szybciutko, zawsze jakieś wyjdą… Takie jest moje zdanie i tego będę się trzymać.

Praca nad rękawiczkami to relaks, można przy tym pomarzyć, muzyki posłuchać, ze znajomymi pogadać… Inspirację tylko trzeba znaleźć, bo praca po omacku w moim przypadku się nie sprawdza. Za bardzo kombinuję i efekt może rozczarować, porazi nawet bardzo niewybredne osoby. No proszę, to jeden z okazów, które szokują i raczej nikogo nie zachwycą, przynajmniej nie powinny…

zdjęcie Jakub Piertzak
zdjęcie Jakub Pietrzak

Często natchnienie odnajduję w kawiarni, przy kawie i ciasteczku. Patrzę na kogoś, słucham go, a w pewnym momencie już go nie widzę. Przede mną siedzi rękawiczka, taka ładna, z hafcikiem. Rozmawiałam kiedyś z koleżanką, ślicznie była ubrana, granatowy sweterek  we wzorki, czerwona spódniczka, makijaż a’la Marlin Monroe. Ona mówi, ja udaję, że słucham. W myślach wzorki litewskie rysuję… Problem polegał na tym, że bzdury gadała. Monolog o gotowaniu, dla osoby tym tematem niezainteresowanej to nietrafiona forma rozrywki. Z gotowaniem mam problem, najlepiej mi wychodzi pizza z dowozem. Koniec rozmowy. Zmęczona jestem samą myślą o przyjemności zawijania zrazów wołowych. Biegnę do domu i projekt rękawiczek robię. Szaleństwo czas rozpocząć. Druty w dłoń!

Litwa jest mi szczególnie bliska, nie ze względu na Mickiewicza… chociaż… często się z romantyzmem utożsamiam. Czy moje uczucia górują nad rozumem? Fakt, niestety to prawda. Jestem typem buntownika i wściekam się, gdy ktoś w błoto rzuca to, co dla mnie jet święte. A tych świętości mam ogromny zasób, więc i bitew muszę stoczyć wiele. Już Babcia twierdziła „jesteś jakaś inna, spójrz na kolegów, z nich bierz przykład”… Nie posłuchałam Babci, tworzę swój świat, bez norm i ograniczeń. Wzdychać lubię, ale bez przesady. Najbardziej lubię bajki, takie o miłości, pięknej miłości, tragicznej. Zwróciliście uwagę na to, że wielka miłość prawie zawsze kończy się śmiercią? Albo ona, albo on, a najlepiej obydwoje w mogiłce kończą.

Na Litwie opowieści o miłości jest ich wiele i są takie piękne… W nich poszukam inspiracji, natchnienia do stworzenia dzieła (pisałam, jaki twórca takie dzieło).

Znacie bajkę o Eglė, królowej węży? Czytałam ja wielokrotnie. Piękna opowieść… Jest księżniczka, jest mąż Wąż, są dzieci i morderstwo… I zemsta… Dalej opowiadać nie będę, sami przeczytajcie. Inna bajka – o dziewczynie, która kończy swoje życie stając na kamieniu uderzona piorunem. Nie mogła się bidulka zdecydować, kogo za męża sobie wziąć i taka kara ją spotkała. Oby było sprawiedliwe, razem z nią dwaj kandydaci na męża też pod tym kamieniem konają. Cała trójka pod jednym głazem pochowana…  ciekawe, czy się po śmierci pogodzili? Zastanawiam się, czy wyrok z nieba nie był zbyt okrutny. Że panienka się doigrała, rozumiem, zwodziła kandydatów, ale panowie, za co polegli? Za to że kochali? No i trafiona jestem, ronię łzy rzęsiste, taka miłość i taka okrutna kara. Za koklami się rozglądam. Pogram sobie chwileczkę… Struny poszarpię… Komputer (dla niewtajemniczonych mój pies) zęby szczerzy… Chyba lepiej już te rękawiczki zrobię, pies denerwować się nie może. Tym bardziej, że ja grać na tym instrumencie nie potrafię. Lepiej już na moment na Litwę wpadnę, na YouTube mnie zapraszali.

Urzekło mnie kiedyś to zdjęcie. Jak wiecie jestem uzależniona od haftów wszelakich. W strojach litewskich  haft zdobi wszystko. To obraz na tkaninie, malowanie w różnych kolorach, przy użyciu wszystkich znanych mi technik. Jest haft gałązkowy, krzyżykowy, płaski… Zdobień jest tak dużo, że prawie tkaniny nie widać. Stosowano różne geometryczne wzory, stylizowane kwiaty, litery, haftowano całe słowa.  Stroje te są bardzo słowiańskie, takie nasze…  gdybym ja taki fartuszek miała, to może  i obiad bym ugotowała? Dalej kombinować nie będę, bo może się to dla mnie źle w kuchni skończyć. Nie wiem tylko jak moje rękawiczki do tych ubranek dopasuję…

Litografia barwna 1690 Kolekcja dziedzictwa dawnej Rzeczypospolitej
Litografia barwna 1690 Kolekcja dziedzictwa dawnej Rzeczypospolitej

Chyba nie dam rady… podziwiać mogę, ale w takim ubranku do teatru nie pójdę, nie moje klimaty. Podejrzewam, że cała widownia by miała co podczas antraktu podziwiać. Ale te stroje? Mniej więcej tak ostatnio wyglądałam w Londynie, podobało się.

Styl ludowy, troszkę w boho można podciągnąć. Kolory moje, wzorki i hafciki również. Chyba się Panie nie pogniewają, że u nich wzór podejrzałam i w swoje rękawiczki wplotłam? To moja inspiracja i powstanie moja bajka. Nie gniewajcie się, proszę… Jeśli tak, to przepraszam… Z żalu z psem na spacer pójdę… Komputer, idziemy innej inspiracji poszukać…

Robiąc rękawiczki musimy technikę opanować, a kompozycje pojawią się same. Trzeba tylko poszukać inspiracji, co nie jest trudne. Bajki są wszędzie. Ostrzegam tylko – robienie rękawiczek wciąga, uzależnia… czyli … można skończyć na terapii w gabinecie? Oj, już się boję…  chyba że… może bajkę o miłości napiszę? Z rękawiczkami w tle.

Był pies, była pani i pan, były rękawiczki… i góral, nasz, polski góral. Golasek, temu rękawiczki się napewno przydadzą.

zdjęcia http://www.piotrbond.com/borders/photo.html
zdjęcia http://www.piotrbond.com/borders/photo.html

Kliknijcie w link pod zdjęciem http://www.piotrbond.com/borders/photo.htm, zobaczcie, jak nasz Piotruś cały świat w nasze ludowe stroje poubierał.

12 thoughts on “Rękawiczki litewskie na drutach (Latvian gloves) czyli wzloty i upadki w domu Klary

  1. Przeczytałam opowieść o litewskiej inspiracji z uśmiechem na twarzy, pięknie się zainspirowałaś. Rękawiczki wyjątkowe. Muszę się przyznać, że wzruszyłaś mnie wpisem o Litwie i tą muzyką… to piękny kraj, cudowny krajobraz, dużo przestrzeni. Jako dziecko podziwiałam ten krajobraz na akwarelach mojego dziadka i tylko raz widziałam na żywo, a serce było poruszone ….

    1. Zawsze płaczemy, gdy ktoś nasze marzenia zmienia w wspomnienia. Nie lubię I.Komarenki, ale posłuchaj https://www.youtube.com/watch?v=bt0kP5X9hkA. Chociaż ptaki odleciały….
      Jak będziesz w Sejnach odwiedź muzeum Miłosza w Krasnogrudzie, tam jest nasza Litwa, przynajmniej jej część, a z całą pewnością to, co mamy w sercu.

  2. Pięknie opisałaś swoje inspiracje, a rękawiczki są bajeczne! Ja już chyba z rok przymierzam się do mitenek…, ale chyba w najbliższym czasie nie powstaną… nawet drutów nie mam, tylko chciałabym mieć…

    1. Szkoda, może się postaraj…Chociaż bez drutów to trudne. Nie przejmuj się, za rok też będzie zima, może wtedy zrobisz?
      A może inspiracji Ci brakuje? Pogadaj z wrogiem to się znajdą. 🙂

  3. Tak …Litwa jest piękna,a Ty cudnie piszesz o tym co Cię rozpala , napędza i pcha by tworzyć te małe arcydzieła 🙂
    Tak sobie myślę,że tej inspiracji może dostarczyć nawet chwast polny rosnący przy drodze…wystarczy wyobraźnia i zdolność dostrzegania tego czego inni zobaczyć nie potrafią:)

  4. Tak, jak z rzadka telewizor włączę, to widzę inspirację… np. „Azja ekspres”… cała ekipa gna, tylko nie wiem w jakim celu… co ich inspiruje, aby takich idiotów z siebie robić…

    1. A widzisz…bo to ich bajka i tych co to oglądają.
      Widać samo gnanie im wystarcza…bez celu.Chociaż nie, cel mają…rozbawić bezmyślnych widzów i jeszcze przy tym zarobić…

      1. Nie wiem… zrezygnowałam ze śledzenia ich przygód. Przygód? Chyba przesadziłam. Ja tam żadnej przygody nie widzę. Akcja – jak zrobić z siebie kretyna, smutne.

        1. Ja nie widziałam ani jednego odcinka… nie żałuje:)Lubię dziergać przy muzyce…czasem książki wysłucham,chociaż wolę te papierowe…szelest kartek i ten zapach:)

          1. Ja widziałam jeden, fragmentarycznie, bo się zniechęciłam. Spojrzałam na Rozenek i odpadłam. Moje książki są troszkę stare, więc wąchać je bez uszczerbku na zdrowiu jest raczej niemożliwe :). Nowe tak, mają taki specyficzny zapach, miły dla nosa a zawartość to dar, intelektualna rozkosz…

  5. Znalazłam Twoją stronę przypadkiem i jestem absolutnie zachwycona tym, co potrafisz zrobić. Będę tutaj zdecydowanie często zaglądać 🙂 . Osobiście wprawdzie nie robię na drutach, ale szyję, może zainteresuje Cię coś na moim blogu 🙂 . Zapraszam i mam nadzieję, że uda nam się nawiązać kontakt 🙂 . Pozdrawiam serdecznie – Margot 🙂 http://www.iameverywoman.eu

  6. Margot, dzięki, ze do mnie zajrzałaś. Jesteś mistrzynią stylizacji, mamy wiele wspólnych cech, więc kontakt jest nawet wskazany 🙂
    Pozdrawiam i jesteśmy w kontakcie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *