Pies na spacer wyjdzie sam, jestem zajęta… rękawiczki robię

Pies na spacer wyjdzie sam, jestem zajęta… rękawiczki robię

Przyszedł Kuba. Oczy przetarłam, pogoda pod psem a on jakiś uśmiechnięty, wyraźnie zadowolony, ale z czego? Spojrzałam ponuro, niezbyt gościnnie, miałam właśnie na spacer iść z tym, co próbuje udawać psa. Patrzył na mnie błagalnie od godziny i nie rozumiał, dlaczego od rana przyssałam się do myszki zamiast obowiązek względem niego wypełnić.

 A jeszcze jakiś pan na herbatkę czeka… niedobrze..

Kuba przemówił, „Wiesz, czytałem twój blog, jest…” …  Czekam…  Jaki jest mój blog? I już wiem, że informatycznie tkwię w komunie (fakt, niedouczona jestem), że pisać to ja może potrafię, ale o takich bzdurach piszę, że klawiatury szkoda, i dlaczego w ogóle piszę? Miałam herbatę zaparzyć, ale zrezygnowałam. Zdołował mnie, tkwię w ścieku, talentu nie mam, pozostaje mi jedynie w pracy udawać, że mądra jestem, a w wolnej chwili tylko rękawiczki dziergać, bo do tego się nie przyczepił. Spojrzałam rozpaczliwie, „co robić?” Odpowiedzi nie uzyskałam. Na szczęście mój secret service w niebie (Babcia) zadziałała, myśl mi podsunęła. „Wiesz, zajęta strasznie jestem… rękawiczki robię… i z psem na spacer idę” . Spojrzał na mnie, machnął ręką, poszedł… Ufff… Ulgi nie czuję,

Muzyka zawsze mnie uspokaja, dowartościowuje, ale ta mnie zjednoczyła z całym światem ludzi pokrzywdzonych, niedocenionych, smutnych… Pies błagalnie patrzy na mnie. Chyba drzewko mu się marzy, takie smutne drzewko, jesienne… Ciągnie mnie anioł ciemności w dól i to tak skutecznie, że podejrzewam, że to sam władca piekła piekła tak się nade mną pastwi. Nie każdy ma talent, nie każdy jest Einsteinem, ale… przynajmniej próbuję, staram się. Przypomniałam sobie,  że on też miał problemy. „Gdziekolwiek się odwrócę, widzę swoją podobiznę. Czyżby cały świat zamienił się w lustro?” No i co, popatrzył w lustro, ale pozostał sobą.  W liczącym ok. 50 tys. dokumentów i książek archiwum Einsteina  odnaleziono list 9-letniej dziewczynki z Bostonu. „Gdy będzie pan w najbliższym czasie u swojego fryzjera, proszę mu powiedzieć, aby pana ostrzygł jak się należy, bo ta obecna pana fryzura jest bardzo nieładna”. Nie posłuchał, ja też będę robiła swoje. Będę pisała, nawet tylko dla siebie…

Jeśli ktoś myśli, że utożsamiam swoją skromna osobę z Einsteinem jest w błędzie, ja się tylko tak pocieszam, aby odbić się od dna i wreszcie na spacer z psem pójść. Zerkam za okno. Leje. Nic mnie nie zmusi do wyjścia. Otwieram drzwi do ogrodu. Pies na spacer idzie sam, pani pracuje. Rękawiczki robi. Najpierw rysuję schemat. Nastrój mi się poprawia. Schemat mogę wziąć z wielu źródeł (czyli po prostu pójść na łatwiznę), ale nie, ambitna jestem i sama go zrobię. Potem tylko skok na poddasze, włóczkę muszę znaleźć, szukam… Mam! Zbiegam na dół. Pies wrócił ze spaceru, mokry, brudny i hyc do łóżka…. Udaję, że nie widzę, drucikami macham, rękawiczki robię. niech się piesek wyśpi.

Gotowe!

 

Spojrzałam na psa, wysechł, zadowolony śpi pod kołdrą. Bohater, sam poszedł do ogrodu, sam wrócił. Obróżki mu nie zdjęłam, może mu niewygodnie? Fajny piesek, uszyję  mu ubranko…

Czy moje śpiące szczęście jest podobne do tego?

Chyba nie, ale też jest urocze i zasługuje na piękne ubranko. Pocięłam  mój ulubiony sweterek sprzed wielu lat, trochę zniszczony, ale nich się piesek cieszy. Jak pójdzie do ogródka, to wszystkie sroki z zazdrości pękną. A ja…, no cóż myślę już o tym, aby srokom rękawiczki zrobić . Zima długa…

Przepis na ubranko po najniższych kosztach, przy minimalnym wkładzie pracy własnej tutaj.

 

14 thoughts on “Pies na spacer wyjdzie sam, jestem zajęta… rękawiczki robię

  1. Droga Klaro,
    Twój blog jest super, nie miej żadnych kompleksów . Śledzę go z zainteresowaniem od początku. Rozwijasz się , bądź cierpliwa. Myślę że to nie tylko moje zdanie . A sweterek fajny. Skroję taki sam dla swojego pieska . Po obcięciu rękawków zostanie mi jeszcze pulower . Pozdrawiam

  2. Albercik, rozbawiłeś mnie. Świetny pomysł z tym pulowerkiem. Wchodzę w to. Resztki po sweterku gdzieś się poniewierają. Muszę je odnaleźć. Będę trendy, Ty zresztą też. Robimy new look starego sweterka? Na spacerku utożsamiamy się z pieskiem, jednakowo ubrani… pod tym samym drzewkiem… czekamy na sroki…

  3. Pies szczęściarz.
    Rękawiczki jak zwykle bajer.
    Czekam zawsze na następny wpis.
    Wciągnęłaś mnie w czytanie Twojego bloga.

    1. Wow! Cieszę się. Jeśli chodzi o wpisy nie ma sprawy, będą… Tylko czasu mi brakuje na robienie rękawiczek ):

  4. Pisać dla takich czytelników to przyjemność… Melodia smutna okrutnie. Uciekam w muzykę bardzo często, chyba nawet zbyt często, ale… jakieś przyjemności też mi należą 🙂
    Zaglądaj, będzie mi bardzo miło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *