Jak księżniczki w żabę przemienić się nie udało

Jak księżniczki w żabę przemienić się nie udało

 

Stan błogości. Siedzę na kanapie z Komputerem w objęciach. Brzmi dziwnie?

Komputer to mój pies. Rasy nie znam, ale jest to napewno super rasa, stworzona jedynie dla niego. Na ziemi jest jeden osobnik tej rasy i jest to właśnie Komputer. Jako osobliwość musi być specjalnie chroniony, co czynię to wielu lat. Imię nadałam mu tendencyjnie i z ogromną rozwagą. Brzmi pięknie na spacerach. Jak go przywołuję wszyscy starają się mi pomóc. Wrzeszczę „Komputer” i znaczna część lokalnego społeczeństwa na ratunek biegnie… Oj, ukradli, gdzie go pani zostawiła, jak mogę pomóc… Udało mi się to imię dla pieska. Komputer zawsze się odnajdzie. Kochliwy jest i uparty. W poszukiwaniu obiektów westchnień gna na oślep i trudno go złapać. Jeśli jakaś psia panienka w pobliżu się znajduje to wiernie pod furtką na nią czeka, miłośnie w drzwi domku wpatrzony. Wyjdzie, nie wyjdzie… Zawsze jednak do domu wraca, radosny, cieszy się, że wanna przygotowana i miseczka pełna. Różne znajomości można nawiązać przy pomocy pieska. Jest bardzo towarzyski, tutaj kogoś pokąsa, tam kotka pogoni. Tak… piesek jest bardzo przydatny.

Siedzimy więc, przez okno na ptaszki patrzymy. Nagle wśród ptaszków Patrycja się pojawiła. Pojawiła to nieodpowiednie słowo. Wtargnęła, bo skrzydlate bractwo w popłochu czmychnęło w nieznane… Patrycja, od dziecka miała pecha. Już samo imię… rodzice nie przewidzieli, że seplenić będzie. Stosowanie skrótów imienia nic nie daje. Patrycja jest osobą wielkogabarytową, dziwnie brzmi, jak o sobie mówi Pati. Zanim ktoś zrozumie, jak Pati ma na imię, kombinuje przez dłuższy czas, co kobieta ma na myśli.

Patrycja w dłoni trzyma kapelusz.

zdjęcie Jakub Pietrzak
zdjęcie Jakub Pietrzak

„Wróciłam z Londynu, czapkę sobie kupiłam, ale nic do niej nie pasuje. Na zakupy jedziemy”. Byłam zdruzgotana. nie dlatego, że na zakupy, ale w co by Pati nie ubrać, to i tak ten kapelusz tylko będzie widać. „Skąd pomył na takie cudo?” – grzecznie zapytałam. ” W czapkach mi nieładnie, a w tym jak dama będę wyglądać”. Fakt, Pati damą się urodziła, świetnie wychowana, wykształcona, same zalety… po prostu dama. W spełnieniu marzeń przyjaciół pomóc trzeba. Komputer na kanapę, dosyć westchnień, jedziemy do Galerii. Tylko jeszcze ciasteczko dokończę.

image1-1

Po drodze Pati opowiada o swym miłosnym upadku, jak ją kolejny narzeczony potraktował, jak jest zła i zemsty pragnie. Ilość słów przekroczyła moją możliwość percepcji. Wymiękłam, przestałam ją rozumieć, op… widzę noże w oczach Pati, jakąś straszną metamorfozę. To nie Pati, to Anna Boleyn.

„Och, patrz jak wzlatuję, nigdy nie upadnę. Nadszedł czas, w którym będą mnie miłować i szanować” […] „Więc bijcie w dzwony w dniu koronacji, zaczekajcie i patrzcie, kim mogę być. Historyczne książki będą czcić me imię, Och, Anna Boleyn, Królowa Anglii!” No… tylko nie Anna a Patrycja, i nie Anglia a Warszawa. Cichutko siedziałam w kąciku, bałam się, że z rozpędu mnie z taksówki wysadzi.

Do galerii w bojowym nastroju dojechałyśmy, a tam niespodzianka. Okazało się, że dla dam w rozmiarach Pati co najwyżej pobyt w fitnessie albo w barku z przekąskami jest przewidziany. Walczyłyśmy do końca. W jednym ze stanowisk był nawet płaszczyk w rozmiarze XXXL, ale raczej do trumny, niż na podbój świata. W sweterkach proponowanych przez różne firmy Pati wyglądała tak, jakby ze stawu właśnie wyszła i to co miała na sobie szczelnie ją otuliło. Tylko kapelusz na Pati wyglądał jak na żabie korona.

zdjęcie http://www.tapeciarnia.pl
zdjęcie http://www.tapeciarnia.pl

Poległyśmy. Poszłyśmy sobie solidnie podjeść, kupiłyśmy sobie po flaszeczce perfum (Pati stawiała) i zadowolone powróciłyśmy do domu. Wygodnie w fotelach usiadłyśmy i nad strategią dalszych poczynań rozpoczęłyśmy dyskusję. Co też do tego kapelusika pasuje? Propozycji było wiele: apaszka  (moja, ale w ramach rewanżu za te perfumy gotowa byłam ją poświęcić), spodnie (moje, ale Pati się w nie szansy nie miała zmieścić), sweterek (też mój, niewykonalne, pruł się, gdy koleżanka próbowała go na siebie wciągnąć). I w końcu olśnienie, złota myśl, puenta wszelkich rozważań. Do tego kapelusika najbardziej pasuje moja głowa. Kochana Pati przyznała mi rację. „Wyglądasz w nim świetnie”, powiedziała. Zdecydowanym ruchem przytuliłam kapelusik, mój będziesz, tylko mój… A Pati  w tym czasie  Komputera obsypywała czułościami i jakoś tak zachłannie na niego patrzyła… Czyżby miała pomysł na nową czapkę z użyciem mojego psa? Pogłaskała go tylko, pożegnała się ładnie i poszła. Ulga, Komputer żyje, a ja mam kapelusz… i rękawiczki, właśnie je zrobiłam. Proszę, kolorek pasuje, nazwałam je „born to be a lady”. To na cześć Patrycji, ona jest lady, ale w kapeluszu paradować będę ja.

Dzięki Pati, żeś w tym Londynie zakupy zrobiła, a facet… no cóż, poradzić musisz sobie sama. Teraz ja mam uroczy komplecik i … w królową angielską się przemienię.

No, chyba nie w nią… Chociaż w tym kolorku wściekłej fusji też pięknie wygląda.

zdjęcie http://bi.gazeta.pl/im/2/7659/z7659132Q,Krolowa-Elzbieta-II.jpg
zdjęcie http://bi.gazeta.pl/im/2/7659/z7659132Q,Krolowa-Elzbieta-II.jpg

 

9 thoughts on “Jak księżniczki w żabę przemienić się nie udało

  1. No i jak tu być damą bez kapelusza :)I takich cudnych mitenek. Oraz imienia Patrycja, które tak arystokratycznie brzmi. Pattsy – moja kanadyjska ciotka, która też była prawdziwą damą, a przynajmniej tak wyglądała w moich 14-letnich oczach. Chociaż preferowała styl ówczesnej księżnej Walii 🙂

    1. Pati jest damą w każdym calu, nawet bez kapelusza. Jest perfekcyjna, stanowcza i cudownie wychowana. Mnie wszystko jedno, gdzie kładę widelec, ważne że w ogóle jest. Dla Pati widelec jest najważniejszy … starannie dobrany, idealnie skomponowany z talerzem. Uzupełniamy się, ja wariat, ona bon ton… taki kompromis .

  2. Komputer?Jakoś mi to imię nie pasuje do opisu kochliwego ,milutkiego stworzenia.Przyznaj się …ma imię zastępcze:)Może dlatego mi nie leży ,że ja się z komputerami nie bardzo lubię…tzn. one mnie nie lubią ,co chwila jakieś kłody mi na monitorze wyskakują:(
    Za to imię Pati pasuje mi do Twojej koleżanki…wyjaśnić nie potrafię.Pasuje i już.Dobrze mieć kogoś kto Cię wyciągnie z domu , jeszcze perfumy za to kupi i kapelusz jako gratis dorzuci, a na deser dostarczy inspiracji do stworzenia pięknych mitenek:)

  3. Nie napisałam, że Komputer jest milutki… wręcz przeciwnie, potrafi pokąsać.. Kochliwy, owszem jest, ale wybiórczo, rasowe suczki go interesują i podejrzewam, że ma wielu potomków, ale się do nich za Chiny nie przyzna. Wyrodny ojciec!
    A Pati, tak, jest wspaniała, uzupełniamy się i przyjaźnimy od lat. Ale… ja nienawidzę Galerii! Ona o tym wie! I co? Musiałam z nią iść. I kto się poświęcił?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *