Alpy, złoty Dach… i bawarskie rękawiczki (bavarian gloves)

Alpy, złoty Dach… i bawarskie rękawiczki (bavarian gloves)

Zwyczajne popołudnie, fotelik, herbatka, druty. Normalny dzień, nic specjalnego mnie nie urzekło, nie zaniepokoiło. Poza wiatrem oczywiście. Nieznośnie wieje, słychać, jak sosny kładą się w oczekiwaniu, że zaraz legną wśród jesiennych liści niczym armia Napoleona pod Borodino. Nawet ptaki nie przylatują do karmika. Nie są durne, aby nadwyrężać skrzydła, kiedy  można cichutko posiedzieć w bezpiecznym miejscu. Więc i ja siedzę niczym ptaszek, nawet za okno nie wyglądam. Wstrętny wiatr, zawsze coś przywieje.

Komputer dziwnie spokojny, marzy o letnim słoneczku, albo o suczce sąsiadów. Jest taka śliczna, bardzo rasowa, niestety, dla mojego pieska nieosiągalna. Sąsiedzi z niej oka nie spuszczają, gdy w pobliżu jest Komputer. Ale dla niego nie ma rzeczy niemożliwych, widziałam już podkop pod ich ogrodzeniem.  Jak moje psisko coś sobie coś postanowi, to napewno to wykona. Uparty jest i konsekwentny, w końcu po takiej ilości różnorodnych przodków ma też jakieś cechy z jamnika. Kopać lubi. Dzisiaj na spacerek nie pójdziemy, wieczorem tylko po ogródku pobiegasz. Muzyki posłuchamy, takiej ładnej. Posłuchamy, potańczymy, a nawet pośpiewamy. Konkurencje wiatrowi zrobimy. Niech wie, że pani potrafi z nim walczyć. Komputer! Ruszamy w tany, grają!

Przypomniałam sobie, jakie pięknie chwile spędziłam niedawno w Innsbrucku. Było pięknie. I wesoło.  Najpierw hotel. Z tym zawsze mam problem, ale się udało. Dlaczego miało się nie udać? Hoteli dostatek, szczególnie w takich turystycznych miejscach. Ambitnie wybraliśmy hotel Weisses Kreuz (Biały Krzyż), miejsce bardzo ważne historycznie. Dom został zbudowany w 1390 roku i jest jednym z najstarszych zajazdów w całej Europie. Od ponad 600 lat ludzie z całego świata korzystają tam ze słynnej austriackiej gościnności. Fakt, jest gościnnie i rodzinnie, ale spróbuj powiedzieć, że twoja karta kredytowa rozpoczęła strajk… albo, że czekasz na przelew (my tego problemu nie mieliśmy, ale widzieliśmy bardzo dokładną analizę naszej karty kredytowej). Wnikliwy wzrok personelu i możliwe, że za chwile do średniowiecza się cofniemy i do widocznej na obrazku wieży nas wtrącą. Chociaż nie, teraz ta wieża to też obiekt historyczny. Austriacki Citi Tower, na dole było więzienie , na górze punkt obserwacyjny, oko na świat. Pali się, albo jakiś najazd, a może goście a do hotelu pędzą? Celebryci tacy jak Wolfgang Amadeusz Mozart, Johann Wolfgang von Goethe, cesarz Maksymilian, cesarz Józef i wielu innych królów  i cesarzy.

Hotel Weißes Kreuz zdjęcia http://www.booking.com/
Hotel Weißes Kreuz zdjęcia Booking.com

Można tu poczuć podmuch z przeszłości, dotknąć czegoś, co kiedyś fascynowało nawet słodką cesarzową Sissi. Wiecie, że jej największym pragnieniem było otrzymać szpital psychiatryczny w prezencie urodzinowym? Miłe… ciekawa kobieta. Wyjątkowo piękna i wykraczająca poza ramy swojej epoki. W torbie podróżnej woziła kofeinę, na ramieniu miała wytatuowana kotwicę, do dziś krążą opowieści o jej magicznej mocy. Czarodziejka albo czarownica, a dla mnie fascynująca kobieta, której życiem kierowała magia i przeznaczenie. Lepszym określeniem będzie fatum, klątwa ciążąca od pokoleń nad Habsurgami. Stado wielkich białych ptaków przepowiadało ich śmierć. Krążyły nad głowami tych, którzy powinni opuścić ziemski padół. Tak tez było z Sissi. Umarła dla świata po samobójczej śmierci syna, a w Genui włoski anarchista zrealizował tylko to, czego pragnęła najbardziej „Ja także chciałabym umrzeć od maleńkiej ranki w sercu, przez którą moja dusza mogłaby ulecieć. I chciałabym, by stało się to daleko od tych, których kocham”.

Wracamy do hotelu, Mozart tutaj pięć dni spędził, a szumu narobili, jakby całe życie komponował tylko w tym miejscu.

zdjęcia https://www.tripadvisor.com/LocationPhotoDirectLink-g190445-d235623-i70204816-Hotel_Weisses_Kreuz-Innsbruck_Tirol_Austrian_Alps.html
zdjęcia tu

W Inssbrucku byliśmy tylko jedną dobę, więc w błyskawicznym tempie zwiedziliśmy  to, co zwiedzić trzeba. Najwięcej westchnień skierowałam do Złotego Dachu. Budynek piękny, dach również, ale jakoś do tego złota żądzy nie poczułam. Co chwila ktoś kawałek dachu kradnie, a za moment go oddaje. Niepotrzebnie w złodzieja się bawią, bo i tak czujne służby sprawcę znajdą. Po co się męczyć? Napis na budynku, motto – „Korzystaj z chwili, nie przegap niczego, do grobu nie weźmiesz niczego” powinien być zawsze aktualny, ponadczasowy. Biorąc jednak pod uwagę, że pod tym domkiem w średniowieczu na stosie palono, mordowano, napisik ten wydaje się być kiepskim żartem. Jak ktoś, kto ma być właśnie spalony, ma korzystać z chwili? A że do grobu nie weźmie niczego… no cóż, wiadomo. Ameryki nie odkryli. Bydynek jest wyjątkowo piękny, symbol dobrobytu i szczęścia mieszkańców. Wiemy jednak, że nie wszystko złoto, co się świeci. Dach też jest imitacją, to miedź pokryta złotem, ale symbol to symbol. Tym bardziej, że drugiego takiego obiektu świat nie posiada.

http://www.pbase.com/image/53373719
zdjęcia tu

Inne wspomnienia? W małych knajpkach panuje atmosfera biesiady, bliskości z każdym, kto się w pobliżu znajduje. Personel ubrany w stroje bawarskie, narodowe potrawy, piwo… Miło i naprawdę swojsko. Żal, że to tylko jedna noc i jeden dzień. Po miesiącu pobytu tam też miałabym niedosyt.

 zsjęcia http://4.bp.blogspot.com
zdjęcia kiedyś były tu
traditionallederhosenhandmadeonelastv3x6_azam9sl
Oficjalna strona (zdjęcia)
http://www.abc.net.au/news/image/507376-3x2-940x627.jpg
źródło

Wracamy do domu. Zwalniamy historyczny pokój. Pani pokojówka w hotelu wieszaki przeliczyła. Pani w recepcji nasz bagaż wzrokiem zmierzyła, czy przypadkiem telewizor hotelowy tam się tam nie znalazł. Żegnaliśmy Tyrol, obiecując sobie, ze jeszcze tam wrócimy, kiedyś… ale spać będziemy w innym hotelu. Może w maleńkim domku na skale, gdzie budzić nas będzie słońce, a  nie hotelowy gwar, gdzie pogadam o  swoich robótkach, a sympatyczna pani wprowadzi mnie w tajniki bawarskiego szydełka. Może kiedyś, a póki co z wakacji w Tyrolu przywiozłam pomysł na rękawiczki. Wiele pomysłów,  życia nie starczy, aby je zrealizować. Te już są gotowe. Inne robią się.

Zrobiłam wszystkie w tempie błyskawicznym, żeby mi pomysły nie uciekły. Wprawdzie nasza pogoda Tyrolskiej nie dorównuje, ale dzisiejszy wiatr trochę mnie niepokoi. Śnieg już leży. Przez okno nie patrzę, wiatru się boję. Niech Komputer zerknie, czy Alp w ogrodzie nie mamy. I czy szarotki nie kwitną. Są takie piękne. Może sobie jedną na czapeczce wyhaftuję, a może na rękawiczkach…Komputer,  co o tym sądzisz?

http://www.midisegni.it/disegni/vivaio/stellaAlpina1.gif
źródło

11 thoughts on “Alpy, złoty Dach… i bawarskie rękawiczki (bavarian gloves)

  1. Rękawiczki cudnej urody…piękne są 🙂
    Wspominaj dalej ciekawe miejsca…popodróżuję wirtualnie i troche inspiracji Ci podkradnę…a co 😉
    Ciekawi mnie ten kubraczek,który masz na sobie na drugim zdjęciu…

  2. Tak, ten kubraczek jest obiektem zainteresowań wielu osób. Mój jest, cieplutki i jedyny w swoim rodzaju. Taka ilość haftów, że koloru nie widać. Cudny jest. Muszę napisać, jak jest jego historia… będzie ciekawie 🙂

  3. Joasia, dzięki za wizytę. Miło, ze wpadłaś :). Cieszę się, ze spodobały się moje prace.
    Styl pisania? Myślę, ze mamy podobny, piszemy o tym, co nam na sercu leży 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

  4. Dzień dobry,
    czy dobrze widzę że haft jest zrobiony z włóczki? Sama próbuję wyhaftować wzór na czapce ale muliną i nie wychodzi tak efektownie.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *