Vintage style i Dom Klary

Vintage style i Dom Klary

Są chwile, kiedy marzę o tym, aby się oderwać od prozy codziennego życia i przenieść się na chwileczkę tam, gdzie życie wydaje się prostsze, spokojniejsze i bardziej naturalne – w przeszłość. Siedzę w wygodnym, uszatym fotelu, przy starej lampie i oglądam poszarzałe zdjęcia.

Rodzinne pamiątki, świadkowie minionych czasów. Życie zatrzymane w kadrze, przypomnienie dla potomnych: byliśmy tacy jak wy, pamiętajcie o nas zanim spotkamy się po drugiej stronie, kiedyś… Zwróciliście uwagę, że najczęściej fotografujemy chwile szczęśliwe, beztroskie, kiedy dobry los tylko do nas się uśmiecha? Widzimy to na zdjęciach robionych spontanicznie, instynktownie, nieświadomie. Utrwalamy chwilę, która już się nie powtórzy, pozostanie tylko w rodzinnym albumie. Czasami robimy fotografię na pamiątkę, taka poważną, dedykowaną określonym uroczystościom. Na nich wyglądamy inaczej. Pozowane zdjęcia to zaduma, refleksja, a może pragnienie bycia pięknym na  zawsze?

Stare fotografie to nie tylko pamięć o tych, co odeszli, ale także świadectwo czasów, które przeminęły. Na ich podstawie uczymy się, jak wyglądało życie naszych bliskich, co ich cieszyło, co smuciło i co chcieliby nam przekazać. A przekazali nam wiele, pokazali swój świat, który teraz możemy naśladować, ale nigdy nie będzie to ich czas i  miejsce. „Dwa razy w tej samej wodzie nie przejrzy się człowiek ,ni duch”, to cytat starej piosenki, zawsze aktualny.

Tak wyglądało życie naszych przodków. Nie przewidując okrucieństwa wojny bawili się, tworzyli, cieszyli każdym dniem. W nawiązaniu do tego , co pisałam wcześniej (tutaj), moja babcia dbała o swój wizerunek. Piękna, doskonale ubrana,  królowała na rautach, przyjęciach. Była wizytówka epoki w której żyła. Podziwiam i zazdroszczę, ale mogę tylko naśladować. Realnie umieszczona jestem w czasach, o których, być może, ktoś w przyszłości powie „Ale fajne było życie, super ciuchy, wow, chcę tak wyglądać”. Optymistka?

Fotografie, filmy pokazują czasy ,które bezpowrotnie przeminęły , to vintage (zabytek), coś, co pozostało po przodkach.

Ta suknia ślubna była wystawiona na aukcję przez Augusta Auctions, piękna, prawda? Uszyta została w 1940 r. ale nie to mnie szokuje. Zwróćcie uwagę na materiał z którego zastała wykonana. W 1860r. zdolna rękodzielniczka otrzymała zlecenie wykonania welonu. Zastosowała wiele trudnych technik, koronkę brukselska, irlandzką, igłową… Zużyła wiele metrów cieniutkiej nici, poświęciła wiele dni, może lat. Efekt musiał być oszałamiający. W XIX w. noszenie welonu było obowiązkowe nie tylko podczas uroczystości ślubnych, ale ot tak sobie, po prostu. Dla dekoracji i podkreślenia,  że jestem damą. Po 80 latach następna zdolna rękodzielniczka otrzymała zlecenie przerobienia tego cudnego welonu na suknię ślubną. Ciekawe, czy miała problem z niszczeniem czegoś, co było tak piękne? Uszyła jednak suknię, równie piękną, jak welon. My możemy podziwiać nie tylko suknię, ale również ocenić pracę wykonawczyni koronki, zdolnej dizajnerki z XIXw. Styl vintage? Upływ czasu nie zaszkodził doskonałej pracy, nadał jej szlachetności i czarującego powabu, przybliżył do nas odległą epokę. Piękny welon nie został wyrzucony, zniszczony, zapomniany. Stał się nostalgicznym skrawkiem historii, darem dla nas.

Fotografia z bloga Zielony kajecik (a propos welonu). Potraficie zgadnąć, która to panna młoda?

Przejrzałam wiele kolekcji w stylu vintage, wiele mnie urzekło, ale ta zafascynowała. To Magnolia Pearl. Wydaje się ,  że to czysty Boho-chic. Tak, ale nawiązujący go tradycji dzikiego zachodu. Bajki z westernowych filmów przeniesione do ery komputerów. Ciekawe, gdzie ta pani ma smartfona?

Stare koronki,  batysty, płótna, lny tworzą kompozycje, które szokują. Modelka, niczym wojowniczka z barykad rewolucji francuskiej, prezentuje kolekcję  przepełnioną poezją, magią, baśniowym zaczarowaniem. Tyle fantazji nieczęsto widujemy podczas pokazów mody. Tutaj wszystko jest w stylu vintage (nawet w nadmiarze).

Sklep Magnolia Pearl działa w otoczeniu brzoskwiniowych sadów i winnic, w miasteczku Fredericksburg w Teksasie. Kocham bajki, ale widok tego miejsca przekroczył moje oczekiwania. Stara stodoła Amiszów, a w niej ogromna różnorodność przedmiotów, wykonanych w stylu vintage. Osadnik z XIXw. czułby się jak w domu, poczułby, że to jego miejsce. Tam czas się zatrzymał, tam króluje matka natura. To przepych wspomnień,  tradycji i dobrego smaku (nie wiem, czy nie przesadziłam z tym dobrym smakiem).

Tyle poezji, teraz realia. Moje prace, które nawiązują do czasów, które bezpowrotnie minęły. Nie do pomyślenia było, aby dama rękawiczek nie posiadała. Zawsze stanowiły część stroju, były atrybutem kobiecości. Ozdabiały dłoń, zabezpieczały przed słońcem i mrozem. Były nieodzowne. Ja wykonuję je różnymi technikami, na drutach, szydełkiem, frywolitką. Po prostu,  robię je zawsze i wszędzie. A to mój wkład w styl vintage:

Styl vintage, pojawił się już w XIX wieku, więc nie jest to styl nowy. Myślimy, że jest to wymysł naszych czasów, że to my odkryliśmy, że stare może być piękne. Nic podobnego, mylimy się Vintage to przedmiot, który ma przynajmniej 20 lat, więc wszystko, co jest jest młodsze, nie jest vintage. Jeśli stworzymy coś teraz to vintage będzie dopiero za 20 lat. Smutne? Chyba nie. Możemy określić, że nasza praca jest w stylu vintage, przypomina coś, co kiedyś zachwycało, my tylko nawiązaliśmy do minionych epok, i zaczerpnęliśmy ideę, pomysł. Vintage to także doskonała jakość i wzornictwo. Rzeczy zaprojektowane i wykonane przez człowieka są niepowtarzalne, oryginalne, nie naśladują niczego. Styl twórcy nadaje im blasku i indywidualności.  Możemy wykreować się w stylu vintage, wybrać sobie epokę, dostosować się wizualnie i gotowe. Nie musimy wyglądać tak, jakbyśmy przed minutą opuścili raut w pałacu, wystarczy kilka elementów stylowych, reszta może być współczesna. Ubiorem wyrażamy siebie, własną indywidualność, więc nie próbujmy upodobnić się do własnej babki, wystarczy, że pochwalimy się suknią, kapeluszem czy apaszką idealnie wkomponowaną w nowoczesną kreację. Stylem tym zachwycają się ludzie wrażliwi na piękno, żyjący bajkowymi ideami dawnych czasów. Otaczają się przedmiotami, które przetrwały nawałnice epok, a garderobę kompletują w miejscach, gdzie trendy nie mają znaczenia. Ważne jest nawiązanie do dawnego stylu. Ten jest na strych fotografiach, które teraz przeglądam.

2 thoughts on “Vintage style i Dom Klary

  1. Na zdjeciu rodzinnym wydaje sie, ze to carska rodzina Romanowow.
    Magnolia Pearl od dawna sledze. bo kocham taki styl, wiec i Twoje cudowne mitenki bylyby genialnym dodatkiem do takich szmatek. Pycha po prostu!
    Pozdrawiam milutko.

  2. Fakt, rodzina nie moja, ale bliska. Chodziło mi o ten welon… , cudny zresztą. Próbowałam go namierzyć, nie udało się… ale przed historią carów klęczę, nie dlatego że byli wspaniali, tylko dlatego, że tak niewiele po nich zastało… Ja mam jeden widelec. Żal…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *