Stereotyp, czyli po drugiej stronie lustra

Stereotyp, czyli po drugiej stronie lustra

Rozmawialiście z kimś  (poza naszą „branżą”) na temat wizerunku, jaki podobno stwarzamy? Wielokrotnie widziałam niedowierzanie w oczach rozmówcy, w momencie, gdy ujawniłam swoją pasję. Początek rozmowy, jak zawsze, na temat. Tematy w komunikowaniu miedzy ludźmi zawsze się jakieś trafią. Najlepsze kwestie to badanie poziomu intelektualnego rozmówcy. Więc zaczynamy. Kawka, ciasteczko, rzut okiem czy inni patrzą i wędrujemy na wyższe szczeble intelektu. Pytanko „A ty? Jak się zapatrujesz na sartrowską negację oddziaływania czynnika solidarności społecznej w odczuciu sensu bytowania niezależnej jednostki”. Zamieram… Nie dla tego, że dziurę w edukacji posiadam, tylko co ma Sartre do ciasteczka? Umarł przecież, a ja czuję, że może być niedobrze. Szybciutko całą filozofię ogarniam i coraz bardziej wiercę się w fotelu. Egzamin u Świdy-Ziemby dawno zdałam,  a teraz ponownie? I to w czasie wolnym? Oj, niedobrze… Tamte czasy to luksus gry w bridge’a w przerwie między wykładami. Teraz nie! Przed oczami mam taki obrazek

I tutaj jestem w domu, więc… Ładnie mówię „do widzenia”, czapka na głowę i w nogi. A w myślach, dlaczego teraz z Kurtem Siegelem na ukulele nie gram i z dziewczynami nie śpiewam. Zwiałam nie dlatego, że Sartre nie lubię, ale mój czas relaksu to wolność. „Wolność od czegoś, czy do czegoś”. Oj, juz się plączę. Jeśli do czegoś, to do robienia tego, co lubię. jeśli od czegoś, to od unikania sytuacji, kiedy muszę udowadniać, że nie jestem kretynem.

Nie dziergam bezmyślnie, to nie tak. Robótki ręczne wymagają opanowania wielu dyscyplin. Przede wszystkim estetyki, grafiki i niestety matematyki. Dla humanisty to dużo, ale dajemy radę. Jesteśmy normalnymi ludźmi, stereotyp babci, robiącej wnuczkowi skarpety na drutach to bzdura.

To nie my! My jesteśmy piękne, mądre i zadbane. Rozmawiamy o wszystkim (zobaczcie, jak wyglądają nasze dobre blogi). Potrafimy z niczego wyczarować coś. Nie mówię, że to jest zawsze piękne,  o gustach się nie rozmawia, ale to jest nasze i zawsze inne. Tworzymy dla siebie, dla innych, to nie ma znaczenia. W każdej pracy jest kawałek nas, tych niby nudnych, ale… zdolnych, kreatywnych, obdarzonych wyobraźnią  i pełnych energii dziewczyn. Moja Babcia by powiedziała „zdolna z ciebie panienka, do tańca i do różańca”. Takie jesteśmy. Kiedy trzeba – doktorat, innym razem skok przez ognisko, płaczemy, gdy komuś jest źle i cieszymy się, gdy ma sukcesy. Jesteśmy rodziną rozproszoną po całym świecie. Następny przykład. Znacie ją?   Wspaniała Amanda Seyfried, też z naszej paczki. Opowiada o tym, jak w wolnym czasie, jadąc na stacjonarnym rowerku, słucha muzyki i robi na drutach. Nasza siostra, świat ją podziwia i wcale nie przypomina babci, dla której priorytetem są skarpety dla dziadka i robi je od świtu do nocy, nie zauważając, że życie uciekło.

Z radością podchodzimy do życia, jest krótkie i nie warto go zmarnować na zastanawianie się nad tym, co ktoś o nas myśli. To, co robimy w czasie wolnym to triumf nad materią, usidleniem czegoś, co praktycznie jest niczym – ot, taki kłębuszek wełny. A rezultat tego, co stworzyliśmy inni potem podziwiają.

Czasami jesteśmy tacy

Podoba się? Ale się chłopczyk rozkręcił.  Oczka lewe, prawe, opanował tajniki wszelakie i  za gwiazdę robi. Czy ładnie, osądźcie same. Ja wypowiadać się nie będę, bo mi Babcia paluchem grozi i mówi, nie rób z siebie wariata, nie warto.

Więc się Babci posłuchałam i powstało coś, co napewno w stylu Stephena Westa nie jest, ale Babcia jest zadowolona.

 

4 thoughts on “Stereotyp, czyli po drugiej stronie lustra

  1. Bardzo się mi podobają Twoje hafty na dzianinie, są takie zdyscyplinowane i eleganckie. Ta scenka z Sartre`m rozbawiła mnie do łez, jak ja „lubię” takie sytuacje egzaminowanie i oceniania po pozorach:) Doszłam do tego, że stereotypy już mnie bawią, a nie ranią. Ponieważ nie wyglądam, ani na swoja sytuację rodzinną, ani na pozycję zawodową, to miny ludzi są zawsze później z gatunku „bezcenne” 🙂

    1. Wściekam się, gdy bohaterów narodowych robi się z ludzi, którzy za wszelką cenę dążą do tego , aby pięknie w kamerze wyglądać. Przyklejony uśmiech i im więcej bzdur wypowie, tym większe oklaski. My jesteśmy inne, mamy coś do powiedzenia a milczymy. Normalne? Tak, w jakim celu udowadniać coś, co jest oczywiste? Po prostu, jesteśmy ponad to, jesteśmy wielkie ( a takie malutkie).

  2. Uśmiałam się już wczoraj :)A dzisiaj grzecznie piszę.Zastanawiałam sie jaka ja jestem…jak widzą mnie inni i co myślą.Parę przykładów?
    -Zajełabyś się czymś pożytecznym(koleżanka)
    Noż kurczę…ewidentny zamach na moją wolność:)
    -Nie znudziło ci się jeszcze to plątanie…może porozmawialibyśmy?(mój M)
    Nooo…lubię rozmawiać.Ale nie wtedy kiedy liczę oczka!!!
    Itd.Śmieję się z tego i dalej stukam drucikami…albo macham szydełkiem.
    Wniosek jest taki ,że uciekłabym od tego stolika i dysput o Sartre…i z przyjemnością zanurzyła się w świecie włóczek,nitek i niteczek…albo zrobiła coś innego,równie przyjemnego dla mnie…bo wolność to możliwość wyboru przecież:)
    Pozdrawiam Klaro!

  3. Czyli jesteśmy nierozumiane. Taki relikt, tkwimy we własnym świecie i mamy w nosie, co inni o nas szepczą po kątach… Robimy swoje. Zamiast serialu ( 10376 odcinka) serwujemy sobie sweterek w barwach jesieni. Ale nie zaniedbujemy niczego, realizujemy to , co chcemy aby było zrobione. Czasami nawet to, czego nie chcemy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *